Śląsk Wrocław nie ukrywa zainteresowania Remigiuszem Jezierskim, ale "Niebiescy" ani myślą sprzedać doświadczonego napastnika. Nie na sprzedaż - taka notka wisi na giełdzie transferowej obok Remigiusza Jezierskiego. 32-letni napastnik ma za sobą niezłą jesień, co sprawiło, że znalazł się na celowniku jednego z czołowych klubów zaplecza ekstraklasy. Śląsk Wrocław zamierza awansować w tym sezonie, a plany zmienia w czyny. Rozpoczęło się od kupna... Przemysława Łudzińskiego, a teraz na liście życzeń Ryszarda Tarasiewicza znalazł się drugi napastnik chorzowskiego Ruchu.
- Kontaktowano się ze mną, więc coś jest na rzeczy, ale sprawa toczy się poza mną. Życie różnie się układa. Czasami człowiekowi wydaje się, że rozegrał dobrą rundę, a działacze kupują dwóch konkurentów i trafia się na sprzedaż. Dlatego nie mówię nie, ale uciekać z Chorzowa nie zamierzam. Dobrze mi w Ruchu - zapewnia Remigiusz Jezierski.
Dynamiczny zawodnik przebywa obecnie w rodzinnym domu w Świdnicy. Z miejscowej Polonii trafił równo dziesięć lat temu do Śląska Wrocław. Grał w nim przez pięć lat. - Mam sentyment do tego klubu, ale jeszcze raz podkreślam, że nie lubię zmieniać życia jeśli dobrze się układa. Poza tym nie na rękę jest mi gra w niższej lidze - dodaje Jezierski.
Ruch zaprzecza, że do klubu w ogóle wpłynęła konkretna oferta z Oporowskiej. Poza tym założeniem "Niebieskich" jest wzmacnianie, a nie osłabianie składu. - Skoro "Remik" sam mówi, że dobrze się u nas czuje, to my potwierdzamy, że my go też lubimy. Dlatego nie ma tematu jego odejścia i nie zanosi się, aby się pojawił - podkreśla Mirosław Mosór. Dyrektor chorzowian wciąż nie może poinformować o pozyskaniu nowego zawodnika. Realnych kształtów nabiera sprowadzenie Łukasza Tupalskiego z Groclinu Dyskoboli. Jak bumerang wraca również pomysł wypożyczenia Piotra Ćwielonga. Na 22-letnim napastniku, sprzedanym latem do Wisły Kraków, bardzo zależy Mariuszowi Klimkowi, posiadającemu pakiet większościowy akcji Ruchu Chorzów SSA. Rezerwowemu pod Wawelem zawodnikowi pewnie też na rękę byłoby wypożyczenie na Cichą. Dyrektor krakowskiego klubu Jacek Bednarz ma wkrótce podjąć decyzję.
źródło: Sport
fot. Marcin Miler