- Schodził pan z boiska bardzo rozzłoszczony. Domniemywam, że chodzi o tą straconą bramkę w końcówce spotkania.
- Tak, ponieważ nie graliśmy dzisiaj dobrze. Mieliśmy jednak bardzo dużo szczęścia, bo uśmiech losu sprawił, że strzeliliśmy bramkę. Kiedy już więc wydawało się, że musimy ten mecz wygrać, to straciliśmy gola na własne życzenie. Bramkarz przeciwnika wybił piłkę do obrońcy, a my zamiast podejść i skrócić, to zostaliśmy praktycznie sami na 80 metrach boiska. Ułatwiliśmy tym samym zadanie zawodnikom Heko, bo w zasadzie wystarczyła jedna długa piłka, jeden błąd w ustawieniu i stało się… No szkoda, bo 3 punkty byłyby dzisiaj bardzo szczęśliwe. Dałyby nam one pierwsze miejsce w tabeli i ponadto mielibyśmy dobrą pozycję wyjściową przed następnym meczem..
- Po stracie przez was bramki, Heko mogło dołożyć jeszcze jedną. Czego zabrakło wam w końcówce spotkania?
- Cały mecz graliśmy bardzo przeciętnie i trudno jest tak na gorąco ocenić, czym było to tak naprawdę spowodowane. Szkoda na pewno tych sytuacji, które lepiej dograne mogłyby przesądzić o wyniku tego meczu. Mogłoby być 2:0 lub 3:0 dla nas i ta stracona bramka nie popsuła by nam nastrojów. Z drugiej jednak strony zdajemy sobie sprawę, że szczęśliwie zdobyliśmy tą bramkę i że Heko także mogło nam kilka bramek strzelić. Mimo tego, niedosyt jednak pozostaje.
- Pierwsza połowa w waszym wykonaniu wyglądała o wiele gorzej od tej drugiej. Nie potraktowaliście rywala zbyt lekceważąco?
- Nie. Ja uważam, że nasz problem zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy grać w piłkę. Kiedy zaczynamy akcję od własnej bramki, rozgrywamy ją, długo się utrzymujemy przy piłce, to wtedy te mecze gramy bardzo dobrze. Kiedy jednak rozpoczynamy od wykopu bramkarza i nastawiamy się na kopanie, to siłą rzeczy jesteśmy słabsi od zespołów, które całą swoją taktykę opierają na tym, żeby kopnąć jak najdalej, wyskoczyć do głowy, zbić i może coś wpadnie. Dzisiaj niestety dostosowaliśmy się do tego poziomu. Nie graliśmy piłką, nie graliśmy w piłkę i to był nasz główny błąd. To było też powodem tego, że zawodnicy Heka stwarzali więcej sytuacji.
- Która formacja Ruchu była więc w dzisiejszym meczu najsłabsza?
- Uważam, że wszyscy dzisiaj zagraliśmy poniżej oczekiwań. Nie chciałbym tutaj obwiniać jednej formacji, bądź poszczególnych piłkarzy. Wszyscy zagraliśmy trochę słabiej, no może poza Rafałem w bramce, który bardzo ładnie się zaprezentował. Musimy jednak wyciągnąć wnioski z tego spotkania, przemyśleć pewne sprawy , a także zobaczyć na video parę „fantastycznych i pomysłowych” zagrań pana sędziego, bo jemu też trzeba oddać kilka „miłych” słów. Na boisku robił wszystko żebyśmy tego spotkania nie wygrali. Jego największym błędem było to, że przypadkowo podniósł rękę i pokazał rzut wolny pośredni. Gdyby pokazał bezpośredni, to myślę, że teraz byłby bardzo szczęśliwy, a tak pozostał mu chyba niedosyt.