Moda na ustalenie list transferowych napłynęła z Zachodu. Niemal każdy klub z ekstraklasy oficjalnie informuje przed otwarciem okienka transferowego o nazwiskach piłkarzy, którzy mogą zmienić barwy klubowe. Począwszy od Wisły Kraków, a skończywszy na Polonii Bytom.
Ruch Chorzów nie przyjął nowych trendów i nikomu nie podziękował oficjalnie. - Najpierw muszę pozyskać piłkarza, żeby komuś podziękować. Dlatego na razie nikomu nie powiedziałem, że ma sobie szukać nowego klubu - zaznacza trener Ruchu Duszan Radolsky. Rąbka tajemnicy uchylił za to Mariusz Klimek...
- Do następnej rundy przystąpimy w odmłodzonym składzie - zapowiedział człowiek posiadający pakiet większościowy akcji. Dlatego zimowy desant z Cichej rozpocznie się najpewniej od tych z grubo ponad "trzydziestką" na karku. Pod znakiem zapytania stoi pozostanie Marcina Klaczki i Grzegorza Bonka. Obu na I-ligowych arenach reklamować nie trzeba, podobnie jak Grażvydasa Mikulenasa i Tomasza Sokołowskiego, którzy sami myślą o tym, żeby się rozstać z chorzowianami. Obu nie zadowala rola zmienników... - Jeśli ktoś chce odejść, to nie może u nas nadal dobrze grać - uważa Duszan Radolsky.
źródło: Sport