Kres piłkarskiej kariery jest dla każdego piłkarza smutnym wydarzeniem. Niektórzy starają się przeciągać ten moment jak najdłużej, inni pozostają wobec niego bezsilni. Bezsilni, gdy koniec przygody z piłką podyktowany jest poważną kontuzją. Dla młodych zawodników, przed którymi piłkarski świat stoi otworem jest to wielki dramat.
Tak też było w przypadku wyróżniającego się pomocnika "Niebieskich", Sławomira Palucha, który nie przypuszczał, że w 2001 roku rozegra ostatnie spotkanie w barwach Ruchu. A jednak, kontuzja kolana uniemożliwiła mu kontynuowanie dobrze zapowiadającej się kariery... - Jak skończyłem grać w piłkę miałem 26 lat. Dla każdego piłkarza jest to na pewno trudny moment. Musiałem się odnaleźć w tej innej rzeczywistości. Ale wyszedłem na prostą dzięki ludziom, którzy wyciągnęli do mnie pomocną dłoń – podkreśla były gracz chorzowskiego klubu.
Kibicom Ruchu przypomniał się w niedzielę, podczas turnieju "Piłkarze Dzieciom". Grając w drużynie Przyjaciół Wojciecha Grzyba pokazał się z bardzo dobrej strony, zdobywając kilka bramek. – Fajnie się spotkać z kolegami, z którymi jeszcze grałem w Ruchu, jak również z tymi, którzy byli w tym klubie przede mną. Każdy robi teraz w życiu co innego i na co dzień ciężko jest się spotkać. Jednak dzięki takim turniejom czy też meczom pokazowym te kontakty można z kolegami podtrzymać – zauważył Paluch.
Były piłkarz "Niebieskich" nadal poświęca się piłce. Jest jednocześnie menadżerem, trenerem i piłkarzem! I to w różnych klubach, bo kadrą zarządza w KS 23 Czerwionka Leszczyny, piłkarzy kształci w drugoligowym, halowym zespole Gwiazda Ruda Śląska, natomiast na boisku występuje jako zawodnik piątoligowego Sokoła Zabrzeg – Jak widać na brak zajęć nie narzekam – śmieje się 33-letni zawodnik.
Mimo natłoku różnych zajęć o swoich byłych klubach nie zapomina . - Zawsze śledzę poczynania drużyn, w których grałem. Szczególnie, jeśli chodzi o śląskie zespoły. Chciałbym, aby te kluby były wyżej w tabeli, niż są obecnie – stwierdził "Palec".
Czego życzył sobie były piłkarz Ruchu na nadchodzące Święta? - Trudno sobie samemu życzyć czegokolwiek. Ważne, aby zdrowie dopisywało. Dla mnie i dla rodziny.
źródło: własne