Niebieska twierdza przy ulicy Cichej 6 pozostaje nie zdobyta! W dniu wczorajszym chorzowianie odnieśli już czwarte w tym sezonie zwycięstwo na własnym boisku. „Niebiescy” po bramkach Tadeusza Bartnika i Mariusza Śrutwy pokonali zespół Górnika Polkowice. Niestety nie udało się zagrać z tyłu „na zero”, a jedyną bramkę dla gości zdobył Rafał Hubscher. – Chciałem zrobić wszystko, aby ta bramka nie padła, ale niestety nie udało się i zepsułem Sebastianowi ten dorobek – ocenił Rafał Franke, bramkarz Ruchu.
:: W galerii znajdziesz zdjęcia z sobotniego meczu Ruch - Polkowice
Spotkanie to od początku rozgrywane było przy sztucznym świetle. Chorzowianie prowadzenie mogli objąć już w czwartej minucie gry, kiedy obrońcy Górnika podawali piłkę między sobą, a po jednym z zagrań futbolówka trafiła na dwudziesty metr do niepilnowanego Mariusza Śrutwy. Napastnik Ruchu bez namysłu oddał strzał na bramkę gości, lecz niestety wprost w ręce Jakuba Szmatuły.
Na kolejną ciekawą sytuację musieliśmy czekać prawie trzydzieści minut. Wówczas z lewej strony boiska świetnym dośrodkowaniem popisał się Tadeusz Bartnik. Do piłki wyskoczył Mariusz Śrutwa i zabrakło bardzo niewiele. – Włożyłem głowę i piłka o 10 centymetrów minęła słupek, niestety zabrakło trochę szczęścia - skomentował bohater akcji.
Od tej chwili pojedynek ten nabrał większego tempa. Po chwili na strzał z dwudziestego metra zdecydował się Przemysław Kocot, lecz piłka przeleciała wysoko nad bramką. Dosłownie minutę później skuteczną kontrę przeprowadzili polkowiczanie. Świetnym podaniem obsłużony został Rafał Hubscher i w sytuacji sam na sam bez najmniejszego problemu pokonał Rafała Franke.
- Spodziewaliśmy się, że gdyby nie to, że do przerwy wyrównamy to w drugiej połowie Polkowice cofnęłyby się jeszcze głębiej i myślę, że byłoby bardzo trudno – trafnie zauważył kapitan zespołu gospodarzy, Mariusz Śrutwa. Piłkarze Górnika cieszyli się z prowadzenia tylko sześć minut. Arbiter główny spotkania – Adam Lymczański – podyktował rzut wolny dla Ruchu. Do futbolówki podszedł Piotr Petasz, tor lotu piłki przedłużył Krzysztof Bizacki, a formalności dopełnił Tadeusz Bartnik. Była to ostatnia godna odnotowania sytuacja w pierwszej połowie.
„Niebiescy” na drugą odsłonę spotkania wyszli bez zmian, natomiast w drużynie gości Przemysława Kocota zastąpił Artur Januszewski. Chorzowianie po przerwie od razu rzucili się do ataku. W 51 minucie rzut wolny wykonywał Tomasz Owczarek, a piłkę musnął jeszcze doświadczony Mariusz Śrutwa i trybuny ogarnął szał radości! – Tym razem włożyłem głowę i ta piłka wpadła trzy centymetry przy słupku. W piłce jak w życiu, naprawdę dużo szczęścia potrzeba – powiedział szczęśliwy zdobywca gola na wagę zwycięstwa.
Dwie minuty później niezwykle groźną akcję przeprowadzili zawodnicy Górnika. Po kilku podaniach na linii pola karnego na strzał zdecydował się Tomasz Moskal. Rafał Franke wyciągnął się jak struna i sparował piłkę na rzut rożny.
Kolejne dziesięć minut było nieco słabsze. Po równo godzinie gry w polu karnym Ruchu niepilnowany był Tomasz Wróbel, jednak strzelił bardzo wysoko nad bramką. Należy również wspomnieć o bardzo niskim poziomie sędziowania. Niektóre decyzje arbitra były niezrozumiałe, a nawet dziwne. Bez wątpienia można stwierdzić, iż Adam Lymczański był najsłabszym sędzią spośród tych, którzy byli goszczeni na Cichej w tym sezonie.
Do końca meczu byliśmy świadkami ataków „na zmianę”. W ostatniej minucie spotkania groźną sytuację miał jeszcze Ruch. Strzał Mariusza Śrutwy w sytuacji sam na sam z bramkarzem w ostatniej sekundzie zablokował obrońca i piłka wylądowała nie w bramce, a za linią końcową. Kilkadziesiąt sekund później na bezpośredni strzał z rzutu rożnego zdecydował się Piotr Petasz, a bramkarz z największym trudem wybił piłkę z bramki.
Po chwili ostatnią akcję meczu przeprowadzili jeszcze goście, lecz wynik nie uległ już zmianie, a dwa i pół tysiąca zmarzniętych, ale i szczęśliwych kibiców zaczęło opuszczać stadion.
Ruch Chorzów - Górnik Polkowice 2:1 (1:1)
Strzelcy:
Bartnik 43', Śrutwa 51' - Hubscher 37'
Kartki:
Śrutwa, Petasz - Smoliński, Moskal, Jeziorny
Składy:
Ruch: Franke - Klaczka, Myszor, Bartnik - Owczarek - Foszmańczyk (72' Smarzyński), Bonk, Bizacki, Petasz (90' Balul) - Łudziński (60' Wawrzyńczok), Śrutwa.
Świt: Szmatuła - Jeziorny, Lamberski, Smoliński, Kocot (46' Januszewski) - Górski, Żmudziński, Wróbel, Hubscher (64' Murdza) - Moskal, Manuszewski.
Arbiter: Adam Lyczmański (Kujawsko-Pomorskie KS)
Widzów: 2.500
Reszta par 8 kolejki:
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1:1
Kujawiak Włocławek - Szczakowianka Jaworzno 2:0
Jagiellonia Białystok - ŁKS Łódź 0:2
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Polonia Bytom 2:3
Widzew Łódź - Piast Gliwice 0:0
Zagłębie Sosnowiec - Radomiak Radom 4:0
Lechia Gdańsk - Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie 2:0
Śląsk Wrocław - Heko Czermno
Dotyczące meczu:
- zapowiedź,
- konferencja prasowa,
- wypowiedzi pomeczowe,
- fotogaleria.