Kiedy na Cichej hucznie świętowano awans do ekstraklasy, kilka kilometrów dalej kończono stawiać nową atrakcję chorzowskiego parku - rollercoaster. Niespełna dwa tygodnie potem chętni i spragnieni nowych wrażeń piłkarze, działacze i oczywiście kibice "Niebieskich" mieli okazję wsiąść do wagoników. Po chwili patrzyli już na wszystkich z góry, identycznie jak to miało miejsce w drugoligowej tabeli. I wtedy...
Stracili z pola widzenia szyny. Marek Wleciałowski najpierw popsuł sobie relacje z szatnią, zaś potem nie doszedł do porozumienia z działaczami. Mariusz Klimek miał prawo być wściekły. Nie dość, że napotkał trudności na polu biznesowym, to nagle jeszcze ktoś mógł mu zarzucić niesłowność. Przecież na kilka dni przed "tąpnięciem" zapewniał na łamach gazet, że Wleciałowski na pewno pozostanie na swoim stanowisku.
Mający za sobą pierwszy zakręt wagonik zwolnił. Duszan Radolsky tak szybko, jak dogadał się z działaczami klubu i podpisał dwuletni kontrakt, tak prędko zyskał sympatię piłkarzy. - Nasz trener nie jest wcale taki, jak pisano w gazetach - zapewniali.
Słowak dosiadł się do kolejki górskiej i zajął miejsce w pierwszych rzędach, lecz to nie on sprawił, że rollercoaster zaczął zjeżdżać z niesłychaną prędkością w dół. Cały trud ostatniego roku miał iść na marne tylko dlatego, że popełniono błędy w trakcie sporządzania dokumentacji licencyjnej. Przed Ruchem zamykały się drzwi na piłkarskie salony...
- Mamy za sobą ciężkie czasy. Cieszmy się więc, że jesteśmy w ekstraklasie, a drużyna nie przyniosła wstydu na boiskach I-ligowych - podkreślał w trakcie niedawnego spotkania opłatkowego Mariusz Klimek. Ruch wrócił do elity w wielkim stylu, gromiąc Dyskobolię na jej boisku. Potem jednak wagonik znów, raz zjeżdżał w dół, żeby następnie zrobić mały podjazd. Wycieczka skończyła się w miejscu bezpiecznym. Dzięki niej wyszło na jaw, że kilka ogniw trzeba wymienić na lepsze, aby wrażenia estetyczne i emocje były jeszcze wyższych lotów. Remontem tak zasłużonego mechanizmu zajmie się oczywiście ktoś z odpowiednim wykształceniem - Duszan Radolsky, mogący się pochwalić tytułem inżyniera.
źródło: Sport