Wbrew zapowiedziom władze Dyskobolii Grodzisk nie podjęły jeszcze decyzji, w jaki sposób ukarać swojego piłkarza Łukasza Tupalskiego. Wiadomo jednak, że 28-letni zawodnik może stracić wiele po tym, jak udzielił wywiadu, w którym m.in. zarzucił szefom klubu szantaż. Albo podpiszesz z nami nowy kontrakt, albo będziesz musiał się leczyć za własne pieniądze - miał usłyszeć Tupalski w Dyskobolii.
- Sprawa jeszcze nie jest rozwiązana - informuje menedżer klubu Joanna Drzymała i sugeruje, że jej ojciec - prezes Zbigniew Drzymała - jest teraz bardzo zapracowany. We wtorek zebrała się rada nadzorcza firmy Inter Groclin Auto, co chwilę odbywają się też spotkania biznesowe z udziałem właściciela klubu.
Ale Drzymała uczestniczył m.in. we wtorkowym spotkaniu opłatkowym z drużyną. Nie było na nim Tupalskiego, który po zakończeniu tegorocznych treningów wyjechał już do Białegostoku. - Z tego co wiem, Wigilia klubowa nie jest obowiązkowa - mówi piłkarz. Nieobecność zawodnika to tylko jedna z poszlak, która wskazuje, że nad Tupalskim w Grodzisku zebrały cię czarne chmury.
- Na razie otrzymałem z klubu pismo, że zostałem odsunięty od zespołu. Wiem tylko tyle, że mam się stawić w Grodzisku 8 stycznia na pierwszym treningu w nowym roku - mówi. Piłkarz zapłacił już za swoją wypowiedź odsunięciem od składu na ostatni mecz roku z Jagiellonią Białystok. Teraz mówi się, że w Dyskobolii nie zagra już do końca kontraktu, czyli przez najbliższe pół roku. Na dodatek ma w tym czasie trenować z drużyną Młodej Ekstraklasy (Dyskobolia nie ma rezerw). Niewykluczone, że dostanie też karę finansową, za "wypowiedzi godzące w dobre imię klubu".
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, pogrzebał też swoje szanse na odejście z klubu tej zimy. Zainteresowany Tupalskim był np. Ruch Chorzów. Drzymała nie miał zamiaru stawiać piłkarzowi przeszkód przy transferze. Do soboty...
źródło: Gazeta Wyborcza Poznań