Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Oddałbym tą dzisiejszą bramkę w zamian za niewykorzystaną okazję w meczu z Dyskobolią. Bo gdybym ostatnio strzelił, to dzisiaj mielibyśmy trzy punkty więcej. Owszem, cieszę się, że wygraliśmy 2:0. Niby ta moja bramka nic nie zmieniła, ale jeśli się tak zdarzy, że będziemy mieli tyle punktów co Cracovia, to będziemy od nich wyżej w tabeli. Jest jeszcze jeden powód: dzisiaj moja żona obchodzi urodziny, a w poniedziałek moja córka. Dlatego to trafienie chiałem im zadedykować.
Nie lubię takich zespołów, jak Cracovia. Generalnie grają ciągle pod faul. Z ławki trenerskiej jest przez cały mecz presja na sędziów. Powiedziałem dzisiaj panu Majewskiemu, że dlatego tak wyglądamy w Pucharach, bo chcemy, żeby sędziowie nam gwizdali wyimaginowane faule. W Europie tak nie gwiżdżą. Dlatego już przed rozpoczęciem meczu z drużynami zagranicznymi polskie drużyny są na straconej pozycji.
Ja jestem zwolennikiem twardej, śląskiej gry. Czasami się łapie za to kartki. Nie powiem, że nie lubię Cracovii. Ale nie lubię zespołów takiego pokroju, które dużo gadają i płaczą na boisku.
Gdyby dzisiaj były święta, to byłyby wesołe. Bo po zwycięskim meczu idzie się z uśmiechem na twarzy. Święta będą średnio wesołe, aczkolwiek to dzisiejsze zwycięstwo odrobinę rehabilituje. Na pewno też wielkim plusem jest to, że przegoniliśmy w tabeli Cracovię ptsz to, że nikt nas nie wyprzedzi. Może przy odrobinie szczęścia uda nam się jeszcze minąć Odrę Wodzisław. (rob)
Sebastian Nowak (bramkarz Ruchu):
- Z własnej postawy nie jestem za bardzo zadowolony, ale cieszę się, że wygraliśmy 2:0. Był to dla nas bardzo ważny mecz. Mecz z gatunku o 6 punktów. Jeśli chodzi o dwumecz między nami, a Cracovią to jesteśmy na plusie.
Przy strzale Pawlusińskiego (piłka trafiła w poprzeczkę – przyp. red.) piłkarze stojący w murze mnie nie posłuchali, w zasadzie w ogóle nie reagowali na moje polecenia. W tym wypadku musiałem się więc też inaczej ustawić. Ale gdyby wszystko przebiegało po mojej myśli, to tej poprzeczki by nie było.
Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym, czy okres spędzony w Ruchu był dobry. Był to na pewno okres wzlotów i upadków. W tym klubie bardzo dużo się działo, jeśli chodzi o sprawy organizacyjno-finansowe. Myślę, że spadek z pierwszej do drugiej ligi miał wpływ na ten klub. Jestem zadowolony z tego, że Ruch powrócił do ekstraklasy. Życzę temu klubowi, żeby grał o jak najwyższe cele.
Dzisiaj kibice naprawdę nam pomogli. Dopingowali nas przez cały mecz, a to jak pożegnali mnie po meczu było bardzo miłe. Wiadomo jakie są stosunki między kibicami Ruchu i Górnika. Dlatego wielki ukłon w ich stronę. Dziękuję im za te 5 lat. Bo czułem, że mnie wspierają. Życzę im powodzenia. (rob)
Pavol Balaz (pomocnik Ruchu):
- Nie ważne jak tego się udało dokonać. W końcu wygraliśmy! U nas na Słowacji mówi się, że każdy zły koniec powoduje początek czegoś dobrego. Musimy się teraz dobrze przygotować na wiosnę. Mam nadzieję, że w następnej rundzie będzie już lepiej. (rob)
Remigiusz Jezierski (napastnik Ruchu):
- Po tej nieudanej serii meczów mówiliśmy sobie, że są nam potrzebne punkty, ale też trochę luzu. Tak więc ważniejszy od ładnej gry był dziś dla nas komplet "oczek". Chcieliśmy sobie pograć w piłkę. Deszcz nam to trochę utrudnił, bo murawa stała się grząska, ale nie ma o czym mówić. (neo)
Marcin Cabaj (bramkarz Cracovii):
- Przyjechaliśmy do Chorzowa z chęcią wywiezienia jakichkolwiek punktów. Zależało nam na tym, aby Ruch nie doskoczył do nas w tabeli. Niestety nic z tego nie wyszło, mimo że zagraliśmy poprawnie. Ruch stworzył sobie kilka groźnych sytuacji, ale my też je mieliśmy. Pierwszą bramkę straciliśmy nieszczęśliwie. Tomek Wacek wybiegał z pola karnego, piłka trafiła go w nogę i wpadła do siatki. Naprawdę jest nam przykro, bo to już jest chyba trzeci mecz z kolei, w którym pierwszego gola tracimy po rykoszecie.
Coś w nas się zacięło. Nie możemy stworzyć składnych akcji. Po czwartym miejscu w zeszłym sezonie zrobiliśmy sobie "smaka", chcieliśmy coś osiągnąć w tej rundzie, ale nie udało się. (neo)
źródło: własne