Zwycięska passa chorzowskiego Ruchu dobiegła właśnie końca. Przeszkodą nie do przejścia okazał się beniaminek drugiego frontu – Śląsk Wrocław, który strzelając w II połowie spotkania trzy bramki, zainkasował pełną pulę punktów i zapewnił sobie fotel lidera II ligi.
:: Zdjęcia z wyjazdu do Wrocławia
Spotkanie we Wrocławiu było toczone w fatalnych warunkach. A to wszystko za sprawą ulewnego deszczu, który w pierwszej połowie przeszedł nad stadionem Śląska, powodując iż piłka momentami stawała na podmokniętej murawie. Pomimo tego należy jednak przyznać, iż spotkanie stało na wysokim poziomie.
Do Wrocławia przyjechało blisko 500 fanów chorzowskiego Ruchu, którzy od pierwszych minut głośno dopingowali zespół Dariusza Fornalaka. Początek meczu należał jednak do gospodarzy. Już w 6 minucie spotkania dobrą okazję zaprzepaścił Krzysztof Ulatowski, strzelając minimalnie nad bramką Sebastiana Nowaka. W odpowiedzi zza pola karnego uderzał Tomasz Owczarek, a chwilę później w „szesnastce” gospodarzy przewrócił się Przemysław Łudziński. Arbiter nie dopatrzył się jednak przewinienia.
W tym czasie nad stadionem Śląska rozpadało się już na dobre. W tak trudnych warunkach ciężko więc było piłkarzom przedostać się na stronę przeciwnika. Gra toczyła się w środkowej części boiska, a na kolejną doborową akcję musieliśmy czekać do 23 minuty. Wówczas po kontrze zawodników WKS-u piłka wpadła do siatki Ruchu, jednakże wcześniej sędzia odgwizdał pozycję spaloną Ulatowskiego.
W 29 minucie przed polem karnym Śląska sfaulowany został Piotr Petasz. Do piłki ustawił się sam poszkodowany, ale na linii strzału stanął obrońca gospodarzy, wybijając piłkę na róg. W sytuacjach podbramkowych panowało wiele przypadkowości. Tak było m.in. w 33 minucie meczu, kiedy to Sebastianowi Nowakowi wypadła z rąk futbolówka i pod bramką Ruchu zrobiło się bardzo gorąco.
W końcówce meczu znów zadrżały serca sympatykom Ruchu. W ogromnym zamieszaniu pod polem karnym gości, mocno uderzał Budka, ale piłka o centymetry przeszła obok bramki Jeszcze na zakończenie pierwszej połowy niecelnie z dystansu strzelał Smarzyński.
Zawodnicy Ruchu w przerwie meczu zdecydowali się zdjąć przemoczone, ciemnogranatowe koszulki i włożyć błękitne. Na nic się to jednak zdało, bo przy piłce zaczęli dominować wrocławianie. Po prostopadłym podaniu Rosińskiego strzelał Budka, ale piłka przeleciała wysoko nad bramką „Niebieskich”. W 50 minucie meczu arbiter liniowy popełnia fatalny błąd uznając, że wychodzący na czystą pozycję Mariusz Śrutwa był na spalonym.
Kolejna akcja Śląska Wrocław przyniosła im prowadzenie. Z rzutu rożnego futbolówkę zagrywał Sebastian Dudek, a wyskakujący w powietrze Marek Kowal zmienił lot piłki i umieścił ją w siatce Sebastiana Nowaka. Licznie zgromadzona wrocławska publiczność jeszcze nie skończyła się cieszyć ze zdobycia gola, a już padło wyrównanie. Doświadczony Mariusz Śrutwa zmusił do błędu Radosława Janukiewicza w wyniku czego bramkarz Śląska zgubił piłkę. Będący blisko tej sytuacji Przemysław Łudziński wykorzystał nadarzającą się okazję i wepchnął futbolówkę do siatki rywala.
Niepodłamani tym faktem zawodnicy Śląska zaczęli coraz śmielej atakować na bramkę Ruchu. Najpierw z daleka strzelał Rosiński, a potem technicznie uderzał Ulatowski. W obu sytuacjach dobrze zachował się Sebastian Nowak, który już chwilę później nie miał nic do powiedzenia po strzale głową Marka Kowala. Było już 2:1 dla WKS-u!
Gra od tego momentu toczyła się na połowie „Niebieskich”. Co chwila dochodziło do ostrych starć, w wyniku czego Wojciech Myszor za otrzymanie drugiej żółtej kartki musiał opuścić boisko. Chorzowianie grając w dziesiątkę nie potrafili już przedostać się pod bramkę gospodarzy, którzy skrzętnie wykorzystali przewagę jednego zawodnika i w 87 minucie meczu ustalili wynik spotkania na 3:1. Autorem trafienia okazał się Dariusz Sztylka.
Kibice chorzowskiego Ruchu pokazali się we Wrocławiu z bardzo dobrej strony. Oprócz głośnego dopingu, zaprezentowali oni choreografię z białych i niebieskich pasów materiału oraz flag. Ponadto na płocie zawisło 7 fan. Podczas meczu wspomagało ich kilkanaście kibiców Apatora Toruń, Lechii Dzierżoniów i Pogoni Staszów. Wspaniała postawa sympatyków Ruchu nie pomogła jednak zawodnikom odnieść choćby remisu. „Niebiescy” przegrywają już trzecie spotkanie na wyjeździe.
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 3:1 (0:0)
Strzelcy:
Kowal 58', Kowal 74', Sztylka 87' - Łudziński 59'
Żółte kartki:
Ulatowski, Ostrowski - Klaczka, Petasz, Myszor, Bartnik
Czerwone kartki:
Myszor 80' (Ruch - za drugą żółtą)
Składy:
Śląsk: Janukiewicz - Ostrowski (81' Flejterski), Ignasiak, Rudolf, Budka, Sztylka, Szewczyk, Dudek (61' Wielgus), Rosiński, Ulatowski, Kowal (90' Lipiński).
Ruch: Nowak - Bartnik, Klaczka, Myszor - Owczarek - Petasz (61' Foszmańczyk), Bonk, Bizacki, Smarzyński (83' Bartos) - Śrutwa, Łudziński (68' Ćwielong).
Arbiter: Piotr Maurek (Małopolskie KS)
Widzów: 7.000 (około 500 Ruchu)
Reszta par 7 kolejki:
Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie - Zagłębie Sosnowiec 1:2
ŁKS Łódź - Kujawiak Włocławek 0:0
Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Górnik Polkowice 4:1
Szczakowianka Jaworzno - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 4:1
Radomiak Radom - Widzew Łódź 2:3
Heko Czermno - Lechia Gdańsk 3:1
Piast Gliwice - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2
Dotyczące meczu:
- wyjazd kibiców,
- zapowiedź,
- konferencja prasowa,
- fotogaleria.