100 tysięcy złotych (co najmniej) - oto koszt zorganizowania ligowego meczu Ruchu Chorzów z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski na Stadionie Śląskim. Dla porównania: identyczny mecz na Cichej to wydatek rzędu 60 tysięcy złoty. Klub musi jednak dopłacać, bo nie posiada na swoim stadionie podgrzewanej płyty. Były pomysły, aby taka inwestycja została wykonana na obiekcie „Niebieskich”, a część kosztów pokrył prywatny kapitał. Miasto nie zechciało jednak dołożyć ani złotówki. - Montaż podgrzewanej instalacji pochłonie 3,5 mln złotych, a samo jej utrzymanie w okresie zimowym kosztuje ok. 200 tys. złotych. Tych pieniędzy obecnie nie mamy. Natomiast działa już instalacja obok, na Stadionie Śląskim. Za znacznie mniejsze pieniądze Ruch może wynająć obiekt i na nim grać – tłumaczył prezydent Chorzowa Marek Kopel na łamach „Chorzowianina”. Sprawdziliśmy; okazało się, że Ruchowi przeprowadzka zupełnie się nie opłaca!
Płacą za podgrzanie
Na kwotę stu tysięcy złotych składa się wiele wydatków, począwszy od samego wynajmu (czyli otwarcia szatni i sektorów) – 18 tysięcy zł, poprzez wynajęcie służb porządkowych i ochrony, a kończąc na podgrzaniu murawy! Włączenie instalacji na jeden mecz to - ponoć - ok. 30 tysięcy zł mniej w kasie klubu. Ruch musi na Stadionie Śląskim grać aż do końca marca, a więc rozegra na nim łącznie pięć spotkań. Prosta matematyka pokazuje się, że musi wyłożyć 150 tysięcy zł. Przypomnijmy, że po podgrzaniu murawy na Cichej wydatek byłby wyższy co roku tylko o 50 tys złotych. Wystarczy, że Chorzów - śladem chociażby Sosnowca - raz wyłożyłby wspomniane przez prezydenta 3,5 mln zł, a wówczas „Niebiescy” byliby odciążeni z wielu wydatków... - Koszt wynajmu obiektu przy Cichej to symboliczna złotówka - przypomina Danuta Drabik, rzecznik prasowa klubu. Nic dziwnego, że chorzowscy działacze stają na głowach, aby chociaż mecze Pucharu Ekstraklasy rozgrywać u siebie.
Derby rekordowo kosztowne
Już wiadomo, że rekordowo dużo będzie kosztowała w marcu organizacja na Stadionie Śląskim derbów z Górnikiem Zabrze, bo to mecz podwyższonego ryzyka. Jest jednak szansa, że przynajmniej wtedy wpływy z biletów pokryją wydatki, bo mecze tych dwóch firm zawsze elektryzowały cały region i nieraz wypełniały chorzowski „kocioł czarownic”.
Ci spośród zawodników Ruchu, którzy wygrywali potyczki z Górnikiem, a potem sięgali po laury mistrzowskie, skarżą się teraz, że klub o nich zapomniał. Między innymi dzięki Edwardowi Hermanowi, mistrzowi Polski z 1968 roku, że gabloty z pamiątkami uginają się od pucharów i medali. – Do teraz używa się przy Cichej hasła „najważniejsza jest tradycja”. Tyle że o nas się, niestet,y nie pamięta – wzdycha Herman przypominając, że od niedawna każdy były zawodnik chorzowskiego klubu musi kupić sobie bilet, jak normalny kibic.
"Za darmo umarło"
Darmowe karnety zostały wycofane po tym jak klub przekształcił się w sportową spółkę akcyjną. Ten pomysł miał zwalczyć zjawisko znane z kadencji poprzednich władz, kiedy mało który z widzów zasiadających na trybunie głównej kupował bilet. - Mimo że posiadam pakiet większościowy akcji spółki, dla przykładu kupiłem karnety dla siebie i swoich bliskich. I tak uczynili pozostali akcjonariusze. Darmową wejściówkę otrzymali tylko Gerard Cieślik z małżonką – zaznacza Mariusz Klimek. Dodatkowo w loży honorowej mają swoje miejsca Antoni Piechniczek, Marek Kopel, Rudolf Bugdoł (prezes Śl. ZPN) i Alina Zawada, dyrektor MORiS.
Chorzowscy działacze zwracają też uwagę, że często bezpłatnych biletów domagają się ludzie, którzy nie zrezygnowali z roszczeń wobec klubu. Chodzi o długi, które „wypracowały” wobec nich poprzednie władze. - Przypomnę, że karnet dla seniora to koszt 45 zł, czyli 5 zł za mecz. Nie ma zatem chyba sensu wywoływać awantur – zastanawia się Danuta Drabik.
Nadal zatem zmuszone do dopłacania za wynajem Stadionu Śląskiego będą władze klubu, zaś za bilety płacić będą byli mistrzowie Polski...
Punkt do awansu
Dziś w Grodzisku Wielkopolskim piłkarze Ruchu rozegrają czwarty w tym sezonie mecz z Dyskobolią. Tym razem w ramach Pucharu Ekstraklasy. Remis wystarczy „Niebieskim”, aby świętować awans do ćwierćfinału. Autokar z Chorzowa wyruszył wczoraj. Na jego pokładzie zabrakło Sebastiana Nowaka, Lilo, Łukasza Janoszki, Grzegorza Domżalskiego i Toniego Golema.
źródło: Sport