Po przegranej w meczu z Groclinem w szatni piłkarzy Ruchu panowała martwa cisza. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że w piątkowy wieczór stracili niezwykle ważne punkty.
- Jest nam przykro, że tak to wyglądało. Gramy tak, jak potrafimy. Na chwilę obecną na tyle tylko nas stać. Brakuje nam szczęścia. Gdyby jednak udało nam się wykorzystać te sytuacje wykorzystać, kibice byliby zadowoleni. Przepraszamy i dziękujemy naszym sympatykom za doping na Stadionie Śląskim - powiedział Ariel Jakubowski.
Całą winę za porażkę w spotkaniu z grodziszczanami wziął na siebie kapitan zespołu Wojciech Grzyb, który w końcówce zmarnował znakomitą sytuację strzelając z 10 m nad poprzeczką.
- Zamiast bohaterem zostałem zerem i porażkę biorę na siebie. Już po raz trzeci w tym sezonie miałem taką okazję i po raz trzeci strzeliłem nad poprzeczką. Przez moją nieudolność nie zdobyliśmy nawet punktu - stwierdził popularny "Grzybek".
W trakcie spotkania chorzowscy kibice domagali się odejścia trenera Duszana Radolsky'ego.
- Kibice mają swoje prawa, ale ja naprawdę robię tyle, ile mogę. Szanuję naszych fanów, bo świetnie nas dopingują, lecz mam podpisany z Ruchem kontrakt i nadal będę pracował w tym klubie - powiedział słowacki szkoleniowiec.
W ostatnim tegorocznym meczu "niebiescy" zagrają na Stadionie Śląskim z Cracovią i wszyscy zdają sobie sprawę z wagi zaplanowanego na piątek spotkania. - W czekającym nas w tym tygodniu meczu z "Pasami" nie mamy innego wyjścia jak zdobyć komplet punktów. Ten mecz po prostu musimy wygrać - stwierdził Łukasz Janoszka.
źródło: POLSKA Dziennik Zachodni