Pavol Balaz (pomocnik Ruchu):
- Nawet na treningach mi takie strzały nie wychodzą, jak podczas dzisiejszego meczu. Ale widziałem, że bramkarz był przygotowany do dośrodkowania. Stał na długim słupku, więc postanowiłem spróbować. Piłka wpadła w samo okienko, z czego się cieszę.
Groclin grał przez pierwszą połowę bardzo dobrze prawą stroną. W przerwie staraliśmy się znaleźć na to receptę i w drugiej połowie już lepiej to wyglądało. Bramka nas pobudziła. Odżyła wiara w nasze możliwości. Widać było, że chcemy ten mecz wygrać. Jezierski i Gryzb mieli doskonałe okazje. Niestety, skończyło się niepomyślnie.
To jest niemożliwe, jak Sikora gra! Miał w meczu dwie okazje do zdobycia gola i je wykorzystał. (rob)
Ariel Jakubowski (obrońca Ruchu):
- W pierwszej połowie byliśmy spięci , nie wiem dlaczego. Mieliśmy kilka sytuacji, nie wykorzystaliśmy ich. Z kolei na początku drugiej części gry Groclin miał sytuacje, a my kontrowaliśmy. Udało nam się na szczęście strzelić bramkę. Mieliśmy potem kolejne sytuacje, ale już nie udało się zdobyć gola.
Jest nam przykro, że tak to wyglądało. Gramy tak, jak potrafimy. Na chwilę obecną na tyle tylko nas stać. Brakuje nam szczęścia. Gdyby się jednak udało te sytuacje wykorzystać, kibice byliby zadowoleni. Przepraszamy i dziękujemy sympatykom za doping. (rob)
Łukasz Janoszka (napastnik Ruchu):
- Bardzo chcieliśmy dziś wygrać, jednak nie udało się nam. Kibice tez nam w tym nie pomagali, bo szczerze to taki doping jaki mieliśmy dziś, to lepiej aby go nie było w ogóle. Potrzebujemy punktów, które po raz kolejny nam uciekły.
Za tydzień gramy z Cracovią, będziemy chcieli zdobyć komplet punktów, gdyż nie mamy chyba innego wyjścia, po prostu musimy wygrać.
Mam nadzieję, że z moją nogą nie jest najgorzej, po prostu poczułem ból, który przeszkadzał mi w grze i musiałem opuścić boisko. (sza)
Adrian Sikora (napastnik Dyskobolii):
- Fajnie nam się mecz ułożył. Wydawało się, że wszystko będzie dobrze, ale nasza gra siadła w końcówce pierwszej połowy. Wychodząc na drugą musieliśmy zmienić styl gry. Początek to pokazał, ale nie udokumentowaliśmy tego bramkami. Nie obwiniam Sebastiana za straconą bramkę, bo każdemu zdarzają się błędy. Tymbardziej, że obchodzi on dzisiaj urodziny. Z tej okazji wszystkiego najlepszego dla niego. Nikt nie jest idealny, ale jak napastnik zmarnuje sytuację to można go jakoś rozgrzeszyć. Jednak gdy bramkarz puści bramkę to można przegrać mecz. Jesteśmy zadowoleni z murawy. Świetnie grało się na Stadionie Śląskim. Grałem tu pierwszy raz i był to udany debiut. (neo)
Sebastian Przyrowski (bramkarz Dyskobolii):
- Mieliśmy więcej szczęścia i udało nam się wygrać. Adrian słynie z tego, że lubi ratować nas w ostatnich minutach. To jest jego wielki atut. Mieliśmy bardzo dobry początek. Szybko objęliśmy prowadzenie, ale potem Ruch wyrównał. Graliśmy jednak do samego końca i zdobyliśmy zwycięską bramkę. W trakcie meczu brakowało nam przytrzymania piłki - graliśmy akcja za akcję. Uważam, że mieliśmy więcej dogodnych okazji. Ruch miał właściwie tylko dwie. Pierwszą instynktownie obroniłem. Druga to ten fantastyczny strzał, przy którym zrobiłem ruch w prawą stronę, a piłka skręciła w lewą. Tak właśnie jest, że niektórzy piłkarze lewą nogą nadają piłce taką rotację. Balaz zdobył świetną bramkę, ale ja też nie jestem bez winy. (neo)
źródło: własne