Dzieci z IIIb ze Szkoły Podstawowej nr 34 na chorzowskiej Kalinie miały w poniedziałek wyjątkową lekcję WF-u. Poprowadził ja bowiem piłkarz Ruchu, a na dodatek reprezentant Serbii.
- Jak ja sobie dam radę? - martwił się Jovan Ninković zaraz po przekroczeniu progu szkoły. - Czy one rozumieją po angielsku? - dopytywał się. Obawy znikły, gdy wszedł do sali gimnastycznej. - Dzień-do-bry! - krzyknęło 23 uczniów IIIb, a Jovan pierwszy raz się uśmiechnął. Piłkarz z Nowego Sadu zarządził obowiązkową rozgrzewkę, a po niej mecz. Wtedy pojawił się pierwszy problem, bo dziewczynki grać nie chciały. - Będziecie kibicować - zaproponował Ninković, który - tak jak na dużym boisku - zagrał w obronie. Potem był jeszcze czas na piłkarskie sztuczki. Ninković podbił kilka razy piłkę, a na koniec zatrzymał ją na karku. - Chciałbym kiedyś żonglować tak jak on - zachwycał się dziewięcioletni Piotr Zawis.
- W tej szkole wszyscy kibicują niebieskim. Od piątku mówili tylko o tym, że będzie ich uczył piłkarz Ruchu - podkreślała Maja Thamm, nauczycielka WF-u.
- Ale się spociłem! Bardziej niż na treningu - uśmiechał się Ninković, gdy rozdawał dzieciom cukierki, naklejki i klubowe gadżety. - Jestem szczęśliwy, bo widzę, że dzieci są zadowolone - dodał.
Ninković w Serbii kończy właśnie pierwszy semestr studiów o specjalności trener wychowania fizycznego. - Głowę mam pełną pomysłów, ale te dzieci były za małe, by poprowadzić z nimi normalne zajęcia. Myślę, że jestem cierpliwym człowiekiem i w przyszłości mógłbym pracować z dziećmi. Lubię to - podkreślał.
Ninković jest w Chorzowie od lata, ale dopiero w sobotę - w meczu z Jagiellonią - pierwszy raz zagrał o ligowe punkty w podstawowej jedenastce. - Myślę, że nie zawiodłem. Teraz będę ciężko pracował, by grać w pierwszym składzie na stałe. Mam dopiero 20 lat. Cierpliwie czekam na swoją szansę - tłumaczył.
W młodzieżowych reprezentacjach Serbii Ninković rozegrał kilkanaście spotkań. - Przyjechałem do Polski, żeby się rozwijać. Ruch to klub z pięknymi tradycjami. A kto wie, może za dwa, trzy lata trafię do jeszcze lepszej drużyny? - zastanawiał się Ninković.
Zanim Serb przyjechał do Chorzowa, o polskiej lidze wiedział niewiele. - Spytałem o zdanie Aleksandara Vukovicia z Legii. Powiedział, że warto. Wasza liga jest na pewno mocniejsza niż w Serbii. Nasz kraj przeżywa kryzys ekonomiczny, a to odbija się też na kondycji futbolu - mówił.
W Chorzowie Ninković najlepiej dogaduje się z Chorwatami Matko Perdijiciem i Toni Golem. - Są bardzo pomocni i przede wszystkim mówią po polsku. Ale ja też się uczę! Proszą sprawdzić za dwa, trzy miesiące - śmiał się Jovan.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
fot. ruchchorzow.com.pl