Mariusz Śrutwa (napastnik Ruchu):
- Czy pamięta Pan, kiedy ostatnio wygraliście trzy mecze z rzędu?
- Nie. Szczerze mówiąc to bardzo, bardzo dawno temu.
- Było to w 2001 roku...
- Każda seria ma swój koniec, a czym dłuższa tym bardziej cieszy. Ja podkreślałem po meczu w Gdańsku, że pełen sukces tamtego spotkania nastąpi dopiero po dzisiejszej wygranej. Był to bardzo ciężki mecz. Świt był bardzo wymagającym przeciwnikiem, ale udało nam się wygrać dzięki mądrości i przede wszystkim dobrej grze całej drużyny. To pragnę podkreślić, że dzisiaj chłopcy bardzo dobrze zagrali. Udało nam się wygrać i to bardzo cieszy, bo cel spotkania osiągnęliśmy. Kontrolowaliśmy to, co się działo na boisku, a przede wszystkim graliśmy w piłkę i to się chyba najbardziej mogło podobać. Konstruowaliśmy akcje. Czasami zwolniliśmy tempo, czasami przyśpieszyliśmy. Ja myślę, że było widać jakąś myśl w tych naszych poczynaniach, poczynaniach powiem szczerze, że często nam się to ostatnio nie zdarzało. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.
- Czuliście, że Wam się dobrze gra w piłkę, bo szukaliście trudnych rozwiązań.
- Takiej typowo piłkarskiej wiary, trudnych zagrań, rozwiązywania akcji boiskowych boiskowych w takim trochę niekonwencjonalnym stylu zdobywa się po wygraniu mniej więcej trzeciego meczu. Wtedy będzie wiara, nadzieja, a przede wszystkim ten luz, który jest potrzebny. Jak to mawiał trener Lenczyk, jeżeli nie idzie to szuka się tych prostych zagrań, a jeżeli gra się układa to można wtedy coś „kombinować”. Nam się od kilku meczy gra układa i dlatego dzisiaj „kombinowaliśmy” i chyba z korzyścią dla widowiska, bo kilka akcji było naprawdę ładnych, a przede wszystkim skutecznych.
- Przypomniała się trochę pierwsza liga. Nie tylko fajna gra, ale Śrutwa i Bizacki strzelili bramki.
- No jakby tak popatrzeć na tą tabelę to Śrutwa z Bizackim najczęściej strzelają, ale najważniejsze i ja to pragnę podkreślić, że dzisiaj wygrał cały Ruch. Zaczynając od Sebastiana, a kończąc na tym najbardziej wysuniętym napastniku. Wszyscy zagrali naprawdę dobre spotkanie i każdy w 100% zrealizował to, co dla niego należy i to chyba jest bardzo ważne, bo napawa to optymizmem przed najbliższym spotkaniem, a tak jak powiedzieliśmy – naszym celem jest każdy następny mecz.
Krzysztof Bizacki (napastnik Ruchu):
- Jak Pan skomentuje dzisiejsze spotkanie?
- Był to mecz bardzo ciężki, mecz walki. Ważne, że znowu wygraliśmy i zachowaliśmy czyste konto, bo to jest najważniejsze. Obrona w zespole pełni bardzo ważną rolę - zresztą jak każdy piłkarz na boisku.
- Wracacie do formy. Pan strzelił już bramkę w meczu z ŁKS-em, teraz doszedł Mariusz Śrutwa, który strzela w dwóch kolejnych meczach bramkę. Stara gwardia nie odchodzi, podczas gdy młodzi atakują.
- Niech atakują, bo zdrowa rywalizacja jest bardzo ważna, a nawet najważniejsza. Ta młodzież, która nas atakuje z Mariuszem od kilku lat – wychodzi to z korzyścią dla nich i dla nas.
- Pewnie już powoli możecie mówić o walce o najwyższe cele. Czy piłkarze już to czują?
- Ja bym był daleki od tego. Obecnie najważniejszy jest dla nas najbliższy mecz. Na pewno cieszymy się z tej wygranej ze Świtem. Kolejne trzy punkty z pewnością się przydadzą. Tymczasem od poniedziałku zaczniemy się skupiać na meczu ze Śląskiem Wrocław.
Tadeusz Bartnik (obrońca Ruchu):
- Jest to trzecie zwycięstwo z rzędu i dalej się rozpędzacie. Czy jest ktoś w stanie Was zatrzymać?
- Było to bardzo wyrównane spotkanie. Przede wszystkim nie możemy marnować tego, co już mamy. Musimy walczyć o każdy jeden punkt. Nie możemy się dekoncentrować, a musimy do końca być w pełni skoncentrowani i walczyć o każdy jeden punkt.
- No właśnie walczyć. Dzisiaj nie odstawialiście nogi przy żadnym starciu.
- Akurat taka była atmosfera meczu. Miało na to wpływ również kilku zawodników Świtu, którzy grali bardzo ostro. Oczywiście wyzwoliło to trochę więcej energii, ale taka jest druga liga. Walka, walka, walka i przede wszystkim to, a dopiero potem cała reszta. Najpierw trzeba sprostać drużynie przeciwnej walką, a dopiero potem grą.
- Czy kibice Was mobilizowali?
- Doping wspaniały, a atmosfera również bardzo dobra. Przyjemnie się tak gra, szkoda tylko, że nie postawiliśmy tej „kropki nad i”.
Piotr Petasz (pomocnik Ruchu):
- Bardzo cieszy dzisiejsza wygrana. Zdobywamy przecież kolejne punkty i co najważniejsze nie przegrywamy już trzeciego meczu z rzędu. Mój występ oceniam średnio. Lepiej mogło by być gdybym okrasił swój występ bramką. Niestety dzisiaj mi się ta sztuka nie udała i mam nadzieję, że następnym razem uda się wepchnąć piłkę do siatki przeciwnika.
Sebastian Nowak (bramkarz Ruchu):
- Na pewno dobrze mi się dzisiaj grało. Jednakże cały zespół zasłużył na pochwałę. Wygraliśmy 2:0, z czego się bardzo cieszymy. Ja wraz z blokiem defensywnym możemy mieć dodatkowy powód do radości, bowiem po raz kolejny zagraliśmy z tyłu "na zero". Jeśli chodzi o dzisiejszego rywala, to jego wysokie miejsce w tabeli wcale nie jest przypadkowe. Uważam, że Świt jeszcze wiele namiesza w tej lidze.
Piotr Mosór (obrońca Świtu):
- W pierwszej połowie straciliśmy głupią bramkę i to zaważyło na losach dzisiejszego spotkania. Pragnę podkreślić, że świetnie bronił dzisiaj Sebastian Nowak. Wyłapał on fenomenalny strzał Piotra Bajery. No, szkoda, że się nie udało, ale trzeba na pewno przyznać, że Ruch był zespołem lepszym. Czy mam żal do kibiców o to jak mnie przyjęli? Nie mam żadnego. Oni nie znają przecież całej prawdy o moim odejściu z tego klubu. Najważniejsze jest teraz to, że jestem blisko rodziny.
Dotyczące meczu:
- zapowiedź,
- opis,
- konferencja prasowa,
- fotogaleria.