Mirosław Jabłoński (trener ŁKSu Łódź):
- Mecz odbył się w trudnych warunkach. Podkreślam to dla tego, bo wychodząc na II połowę meczu graliśmy z jednym zawodnikiem mniej. A przy takim boisku i opadach śniegu oraz przerwach w grze, które wybijały zawodników z rytmu, nie mogliśmy odnieść lepszego wyniku jak remis. Mieliśmy szansę w I połowie. Gdyby kombinacyjna akcja zakończyła się bramką, to mecz by wyglądał inaczej. A tak, w drugiej połowie pozostało nam bronić się i atakować nielicznymi zawodnikami. Nie wiem czy Robert Szczot był faulowany w polu karnym. Nie widziałem tego dokładnie z ławki rezerwowych. Szkoda, że ten mecz tak się potoczył. Plan taktyczny legł w gruzach po stracie naszego zawodnika i w przerwie musieliśmy zmienić strategię gry.
Duszan Radolsky (trener Ruchu Chorzów):
- Nie znaleźliśmy dziś żadnego klucza na dobrze zorganizowaną obronę ŁKS-u. Myślę, że dzisiaj królem na boisku był Kłos, który bardzo dobrze dyrygował blokiem defensywnym. A kiedy się nie strzela bramek, to nie można wygrać.
Nie wiem czy zespół słabo gra. Po prostu nie mamy wyniku i dzisiaj nam zabrakło skuteczności. A bez tego, nie mamy prawa odnieść zwycięstwa.
Sadlok ma dobre dośrodkowanie, a mieliśmy kilka rzutów wolnych i dlatego go wprowadziałem.Chcę, żeby młodzi piłkarze złapali doświadczenie.
Dziś nie mieliśmy żadnych szans atakować środkiem i dlatego próbowaliśmy grać skrzydłami. Ale to nie pierwszy mecz, kiedy ŁKS pokazał, że ich defensywa stoi na wysokim poziomie.
źródło: własne