Do trzech razy sztuka! "Niebiescy" dwa razy wracali z pustymi rękoma z meczy wyjazdowych, a dzisiaj osiągnęli niemały sukces. Po bramkach Mariusza Śrutwy i Rafała Warwrzyńczoka udało się zainkasować pierwsze wyjazdowe zwycięstwo. Spotkanie z Lechią Gdańsk potwierdziło więc, że ostatni triumf nad Szczakowianką Jaworzno nie był przypadkiem.
Początek meczu należał do gospodarzy, którzy ostro ruszyli do ataku. Ich zapał już w 12 minucie ostudził jednak arbiter główny tego spotkania, który za uderzenie Piotra Petasza ukarał obrońcę Lechii – Pawła Pęczaka – czerwoną kartką. Mimo osłabienia gdańszczanie przeważali na boisku, co udokumentowali golem. W 33 minucie rzut wolny z linii szesnastego metra wykonywał Sławomir Wojciechowski. Precyzyjny strzał zaskakuje Sebastiana Nowaka, który musi wyciągać piłkę z siatki.
Po objęciu prowadzenia cała drużyna Lechii cofnęła się na własną połowę, co wykorzystać próbowali chorzowianie. Dobre dośrodkowanie oddał Tomasz Foszmańczyk, jednak jego imiennik – Owczarek nie zdołał oddać celnego strzału. Tuż przed gwizdkiem na przerwę rzut wolny wykonywał Piotr Petasz, lecz bramkarz gospodarzy – Mateusz Bąk – bez problemu wyłapał futbolówkę.
Należało się spodziewać, że w przerwie trener Ruchu – Dariusz Fornalak – dokona jakichś znaczących zmian i tak też się stało. Na drugą połowę nie wyszli już Tomasz Balul oraz Piotr Petasz, których kolejno zastąpili Piotr Ćwielong oraz Michał Smarzyński.
Po przerwie ponownie do ataku rzucili się gdańszczanie. Świetne okazje mieli Krzysztof Rusinek oraz Sławomir Wojciechowski, jednak w obu przypadkach nie udało im się oddać celnego strzału. Po 10 minutach ponownie do głosu doszli „Niebiescy”. Wspaniałą akcję lewą stroną boiska przeprowadził Michał Smarzyński. Po jego dośrodkowaniu strzał oddał Piotr Ćwielong, lecz na posterunku był Mateusz Bąk.
Chorzowianie momentami nie mieli pomysłu na grę, dlatego też nic nie zapowiadało wyrównania. Cud zdarzył się jednak po równej godzinie gry. Bramkę na wagę remisu strzelił świetnie dysponowany tego dnia Mariusz Śrutwa. „Super Mario” po podaniu Tomasza Foszmańczyka oddał piękny strzał, po którym futbolówka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki.
Był to wyraźny sygnał do ataku. Kilka minut później kapitan Ruchu ograł w polu karnym Lechii trzech rywali, jednak nikt nie ruszył mu na pomoc i nic z tej akcji nie wyszło. Przewaga „Niebieskich” wprowadziła zdenerwowanie w szeregi gospodarzy. Skutkiem tego były kary w postaci żółtych kartek, otrzymali je: Piotr Wilk, Krzysztof Brede (obaj za faul) oraz Maciej Mysiak za kłótnię z sędzią.
W 80 minucie spotkania trener Fornalak dokonał trzeciej, a zarazem ostatniej zmiany. Tomasza Foszmańczyka zmienił jego rówieśnik Rafał Wawrzyńczok. Decyzja ta okazała się jak najbardziej trafna, bowiem już dwie minuty później „Raf” zdobył bramkę dającą prowadzenie! Bardzo dobry strzał oddał Mariusz Śrutwa. Po obronie bramkarza piłka spadła wprost pod nogi młodego pomocnika, wystarczyło jedynie skierować piłkę do siatki.
Chorzowianie do końcowych minut kontrolowali to, co działo się na boisku. Okazję do podwyższenia rezultatu mieli jeszcze Piotr Ćwielong oraz Grzegorz Bonk, jednak nic z tego nie wyszło. Sędzia główny - Maciej Heinrich – do regulaminowego czasu gry doliczył aż 3 minuty. Chwilę później rzut wolny z bliskiej odległości od bramki Sebastiana Nowaka wykonywał najlepszy piłkarz Lechii – Sławomir Wojciechowski. Na szczęście wynik nie uległ już zmianie.
Prawie osiem tysięcy widzów oglądało świetne widowisko. Kibice Lechii przez całe spotkanie wspomagali swoich pupili głośnym dopingiem. Nie zabrakło również sympatyków „Niebieskich”, którzy na tym dalekim wyjeździe pojawili się w około 230 osób. Wspomagało ich w niezłych ilościach kilku przyjaciół – Elana Toruń, Widzew Łódź oraz Zagłębie Lubin.
Wyjazdowe zwycięstwo z Lechią Gdańsk ma bardzo wiele plusów. Oprócz ważnych trzech punktów jeszcze bardziej podbudowane zostaną morale drużyny. Ponownie wzrośnie również premia za kolejne zwycięstwo. Ostatnią bardzo ważną korzyścią jest odzyskanie zaufania wśród sympatyków, a co za tym idzie? Większa frekwencja na najbliższym meczu ligowym ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, które odbędzie się 2 września o godzinie 19:00 na stadionie przy ulicy Cichej 6.
Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów 1:2 (1:0)
Strzelcy:
Wojciechowski 33' - Śrutwa 60', Wawrzyńczok 82'
Żółte kartki:
Wilk, Brede, Mysiak - Myszor, Balul, Bizacki
Czerwone kartki:
Pęczak 12' (Lechia - za faul na Petaszu)
Składy:
Lechia: Bąk - Brede, Dzienis (Wilk 67'), Janus, Pęczak - Biskup, Mysiak, Szczepiński, Wojciechowski - Kalkowski (Gronowski 72'), Rusinek.
Ruch: Nowak - Balul (Ćwielong 46'), Bartnik, Klaczka, Myszor - Foszmańczyk (Wawrzyńczok 80'), Bonk, Owczarek, Bizacki, Petasz (Smarzyński 46') - Śrutwa.
Arbiter: Maciej Heinrich (Wielkopolskie KS)
Widzów: około 8.000 (w tym: 160 Ruchu, 50 Elany Toruń, 30 Widzewa Łódź oraz 7 Zagłębia Lubin, co daje łączną sumę około 250 głów)
Reszta par 5 kolejki:
Jagiellonia Białystok - Radomiak Radom 3:2
Śląsk Wrocław - Zagłębie Sosnowiec 0:0
Heko Czermno - Widzew Łódź 1:1
Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1
Piast Gliwice - Kujawiak Włocławek 0:1
Polonia Bytom - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:2
ŁKS Łódź - Górnik Polkowice 2:0
Szczakowianka Jaworzno - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:2
Dotyczące meczu:
- zapowiedź.