Martin Fabusz (napastnik Ruchu):
- W pierwszej połowie mieliśmy okazje do strzelenia goli. Ja sam miałem znakomitą sytuację, ale nastąpiłem na piłkę i nic z tego nie wyszło. Ważne jednak, że przeszliśmy do następnej rundy i gramy dalej.
Czuliśmy zmęczenie po sobotnim meczu z Polonią. Mimo to stworzyliśmy sobie wiele okazji, a dzisiaj wystarczyło wykorzystać jedną. Wojtek świetnie dograł mi piłkę i trzeba było tylko dobrze strzelić. (neo)
Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Tak jak w sobotę, od stylu ważniejsze były trzy punkty, tak dzisiaj ważniejszy był awans do następnej rundy. Przed tym meczem przypomniałem sobie, że rok temu wygraliśmy w Krakowie i dostaliśmy się do ćwierćfinału. Jest więc jakaś konsekwencja w naszej grze w Pucharze Polski. Miejmy nadzieję, że przerodzi się ona w progresję, czyli przejdziemy przynajmniej jeden etap więcej. Trener bardzo poważnie podchodzi do pucharu. Będziemy grali do końca. Być może nawet o finał, a w finale przecież wszystko może się zdarzyć. Pamiętam jak Ruch zdobył Puchar Polski będąc drużyną drugoligową. My jesteśmy w pierwszej i myślę, że przeciwnicy będą nas traktować poważnie. Może losowanie tak się ułoży, że będzie okazja, aby przejść jeszcze dalej.
Z Widzewem zagraliśmy tym samym składem, co z Polonią i myślę, że to było widać. Nasze boisko jest jednym z cięższych w lidze. Podgrzewane płyty są bardziej suche, a nasza robi się coraz bardziej maziowata i wchodzi to strasznie w nogi. Trzeba zrobić wszystko, żeby się zregenerować. Należy dobrze podejść do odnowy biologicznej, do jakichś suplementów. Legia gra jutro, ale na to nie patrzymy. Mają oni szeroką kadrę i nie wystąpią w takim ustawieniu, jak z nami. (neo)
Ariel Jakubowski (obrońca Ruchu):
- Chcieliśmy awansować do ćwierćfinału Pucharu Polski i by osiągnąć ten cel potrzebne nam było zwycięstwo. Wygraliśmy myślę że jak najbardziej zasłużenie. Cieszy to, że stwarzamy wiele sytuacji, które pachną bramkami, jednak Ne wszystkie z nich wykorzystujemy.
Sytuacja Grzesia Barana nie jest do pozazdroszczenia, czeka go kilka tygodni przerwy od piłki. Miałem podobną kontuzję w poprzednim sezonie i mogę przypuszczać, w jakim jest teraz stanie. (sza)
Robert Mioduszewski (bramkarz Ruchu):
- Spotkanie w naszym wykonaniu było niezłe, szkoda tylko urazu Grześka Barana. Przeciwnik natomiast dziś nie stworzył wielu sytuacji. Do Warszawy jedziemy, jak na każdy inny mecz, żeby zdobyć punkty. Zdajemy sobie sprawę, ze będzie to bardzo ciężkie spotkanie, ale będziemy walczyć. (may)
Sławomir Szeliga (obrońca Widzewa):
- Chcieliśmy wygrać ten mecz i przejść dalej. Uważam, że remis byłby dobry. Potem dogrywka i karne mogłyby zdecydować. W sytuacji, w której straciliśmy gola zabrakło nam koncentracji. (neo)
źródło: własne