W środę piłkarze Ruchu zagrają mecz z beniaminkiem II ligi – Lechią Gdańsk. Kolejne spotkanie będzie więc dobrą okazją do tego, by Krzysztof Bizacki mógł powiększyć swój dorobek strze- lecki. 32-letni piłkarz ustawiany przez trenera Fornalaka na pozycji ofensyw- nego pomocnika strzelił dotychczas 3 bramki i chętnie w środowym pojedynku dołożyłby kolejne. Kibice „Niebieskich” nie mają wątpliwości, że popularny „Bizak” z meczu na meczu odzyskuje swoją dawną formę.
- Jakie założenia stawiacie sobie przed kolejnym meczem?
- Chcielibyśmy przywieźć jakieś punkty. Najlepiej gdyby to była pełna pula. Na pewno po ostatnim spotkaniu będziemy bardziej zmotywowani i zmobilizowani do tego, aby w Gdańsku walczyć i odnieść pierwsze wyjazdowe zwycięstwo.
- Biorąc pod uwagę ostatnie spotkania widać, że z Mariuszem Śrutwą co raz lepiej się odnajdujecie na boisku.
- No tak. Od nas oczekuje się ofensywnej gry. Ostatnio gram jednak jako pomocnik i udaje się strzelać gole. To na pewno cieszy. Najważniejsze jednak jest to, że wygrywamy i inkasujemy 3 punkty. Inną sprawą jest to, że gramy już ze sobą tyle lat, zawsze się rozumieliśmy i mam nadzieję, że w każdym spotkaniu ta współpraca będzie nam się dobrze układała. Poza tym nie zapominajmy o reszcie naszych napastników. Są oni młodzi i dobijają się do kadry. Ćwielong, Janoszka, Łudziński – niech oni też zaczną strzelać te bramki. Wówczas będzie to z wielkim pożytkiem dla całego zespołu, bo w ten sposób będziemy zdobywać punkty.
- Lepiej się panu gra w pomocy czy w napadzie?
- Najważniejsze są dla mnie punkty. A to gdzie gram, to jest dla mnie mniej istotne. Trener ma taką koncepcję. Widzi mnie bardziej jako tego z tyłu, za napastnikami i ja te polecenia wykonuję. Ponadto, tak jak już powiedziałem, mamy sporo zawodników, którzy mogą grać w ataku i widać, że trener próbuje znaleźć te najbardziej optymalne rozwiązania.
- Ale przyzna pan chyba, że na pozycji ofensywnego pomocnika przeszedł pan swoistą metamorfozę?
- No na pewno dużo się zmieniło. Są nowi zawodnicy, jest inna koncepcja gry. Teraz jesteśmy inaczej poukładani. Czemu akurat teraz tak gramy? Jest to według mnie duża zasługa trenera. Ale też nie zapominajmy, że z tego zespołu odeszło 12 zawodników i tylu też do naszej kadry dołączyło. Trzeba jeszcze czasu by się zgrać. Powoli już zaczynamy grać swoje. Jest dobrze, a mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.