Dariusz Fornalak (trener Polonii Bytom):
- Nie chce mi się mówić o tym spotkaniu, ale muszę coś powiedzieć. Nie można wygrać meczu, jeśli nie oddaje się strzału w kierunku bramki przeciwnika. Pierwszy strzał, a raczej kopnięcie piłki miało miejsce na trzy minuty przed końcem meczu. Przegraliśmy dlatego, że pierwsze pięć minut pierwszej, jak i drugiej połowy spotkania wyglądały jak mecz przyjaźni.
Nie wiedziałem, że na poziomie pierwszej ligi można stracić bramkę po wyrzucie piłki z autu. Jest to coś niewiarygodnego. Musimy trenować elementy gry, w których przeciwnik wyrzucać będzie piłkę z linii bocznej boiska w okolicach naszego pola karnego. Straciliśmy dzisiaj bramkę w 3 minucie meczu, kiedy zawodnicy nie są ani zmęczeni meczem, ani zdekoncentrowani. Ta bramka spowodowała, że Ruch dziś wygrał zasłużenie.
Jeżeli któryś z piłkarzy twierdzi, że dzisiaj zagraliśmy lepiej, jak w meczu z Widzewem, to chyba był na innym spotkaniu. Owszem, w szatni powiedziałem zawodnikom, że w pierwszej połowie grają lepiej w piłkę, jak w poprzednim pojedynku, ale biorąc już pod uwagę całe spotkanie, to zagraliśmy o wiele gorzej.
Duszan Radolsky (trener Ruchu Chorzów):
- Jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa. Po wejściu na boisko w pierwszej i drugiej części meczu udało nam się zdobyć bramki i praktycznie to zadecydowało o naszym zwycięstwie. W drugiej połowie meczu były jeszcze sytuacje podbramkowe, ale tego nie wykorzystaliśmy. Niektórzy zawodnicy muszą w sobie znaleźć większą pewność. Ale patrząc z innej strony, to nie pozwoliliśmy dzisiaj rywalowi stworzyć żadnej sytuacji. W defensywie graliśmy dobrze pod względem taktycznym.
Próbowaliśmy wyczekać Polonię i później zaatakować z kontry. Myślę, że na początku nam się to udało. Po jednej, jak i drugiej bramce, cofnęliśmy się i czekaliśmy tylko na okazję. Szybkimi, prostopadłymi podaniami udawało nam się w drugiej połowie przedostawać za plecy obrońców Polonii. Niestety, nie strzeliliśmy bramki. A takie sytuacje, jakie miał „Jezier” musimy wykorzystywać.
źródło: własne