Ruch po niezłym początku sezonu gra ostatnio coraz słabiej i gołym okiem widać, że drużyna potrzebuje wzmocnień. Czy zimą na Cichej pojawią się nowi piłkarze?
- Rada Nadzorcza właśnie przyjęła plan wzmocnień składu drużyny i rozwoju spółki akcyjnej. Potrzebujemy ludzi, którzy poprawią jakość naszej gry, bo nie ma co ukrywać, że pozostawia ona sporo do życzenia. Martwi mnie, że dwa ostatnie występy były takie słabe. Mamy już wstępną listę zawodników, którymi jesteśmy zainteresowani i rozpoczynamy z nimi rozmowy. Chodzi o 3-4 doświadczonych zawodników, którzy od razu wzmocniliby podstawową jedenastkę. Szukamy nie tylko w kraju, ale także wśród Polaków występujących za granicą, bo przy maksymalnej mobilizacji jesteśmy w stanie spełnić wymagania finansowe graczy na poziomie np. ligi austriackiej. Takie transfery to jedyna droga, żeby w przyszłym sezonie powalczyć o coś więcej czyli start w europejskich pucharach. Plan na ten sezon zakłada utrzymanie się w ekstraklasie - mówi Mariusz Klimek, właściciel klubu.
Czy budżet Ruchu wytrzyma takie zakupy?
Mariusz Klimek: - Nasz budżet pod względem wysokości jest obecnie na10-12 miejscu w lidze. Dzięki coraz liczniejszym sponsorom jest jednak coraz lepiej. W sierpniu sportowa spółka akcyjna po raz pierwszy w swej historii zakończyła miesiąc zyskiem. Na transfery znajdą się środki i już teraz mogę powiedzieć, że w I kwartale następnego roku zaskoczymy kibiców.
W tym roku Ruch czeka jeszcze 6 spotkań ligowych. Próbował pan po ostatnich niepowodzeniach zmobilizować jakoś piłkarzy?
- Wczoraj uchwaliliśmy blokowy system premiowania, który dotyczy pięciu najbliższych spotkań. Wygrywając mogą zarobić naprawdę duże pieniądze, bo praktycznie podwoiliśmy im premie. Całą pulę mogą zgarnąć nie tylko wówczas, gdy wywalczą 15 punktów, ale nasza zdobycz musi być też bardziej okazała niż dotychczas. Wierzę, że przełom nastąpi już podczas sobotniego meczu z Polonią
Transfery nowych graczy oznaczają też pożegnania dotychczasowych zawodników.
- Pożegnania oczywiście będą, ale są one uzależnione od tego kogo pozyskamy. Nie jest przecież tajemnicą, że pod względem średniej wieku mamy chyba najstarszy zespół w lidze. Jednocześnie cały czas obserwujemy naszych młodych zawodników wypożyczonych do innych klubów. Balul, Foszmańczyk czy Wawrzyńczok w trakcie zimowej przerwy będą z nami trenować. Ten ostatni może także dostać szansę gry w Pucharze Ekstraklasy.
Jakie inne zmiany czekają w najbliższym czasie Ruch?
- Wiadomo, że nasz obiekt ma już swoje lata i nie wygląda najlepiej. Za wynajem stadionu płacimy chorzowskiemu MORiS-owi symboliczne kwoty, ale też nie mamy wiele do powiedzenia w kwestii dokonywanych na nim inwestycji. W budynku klubowym mało mamy miejsca na normalną pracę, dlatego podjęliśmy decyzję, że niektóre działy klubu przeprowadzą się do pomieszczeń biurowych na ul. Kadecką w Chorzowie. Pion sportowy i siedziba zostają na Cichej 6.
Jeśli natomiast chodzi o drużynę, to chciałbym, aby Ruch od następnego sezonu jak najwięcej spotkań rozgrywał na Stadionie Śląskim. Mam nadzieję, że nasze mecze będzie oglądało coraz więcej kibiców i z czasem zapełnimy trybuny obiektu położonego w linii prostej zaledwie kilkaset metrów od Cichej.
Z klubem rozstaje się dyrektor Krzysztof Ziętek obwiniany za lipcowe kłopoty klubu z otrzymaniem licencji.
- Dyrektor Ziętek chciał odejść z klubu i zaważyły na tym jego prywatne sprawy w Warszawie. Faktem jednak jest, że to on był odpowiedzialny w klubie za proces licencyjny. W naszych wyliczeniach zdarzył się czeski błąd. Na szczęście dzięki wspólnemu zaangażowaniu wielu fanów Ruchu, udało się wywalczyć licencję.
Kłopoty z licencją wynikały m.in. z zadłużenia klubu. Czy Ruch spłaca stare zobowiązania?
- Wszystkie zaległości regulujemy zgodnie z uchwałą zarządu PZPN. Podpisujemy ugody z wierzycielami i ich dotrzymujemy. Co kwartał przeznaczamy na ten cel blisko 350 tys. zł. Ten garb ciągle nam ciąży.Mam jednak nadzieję, że w końcu spłacimy wszystkie zaległości, a wówczas otworzę wielką butelkę szampana.
źródło: Dziennik Zachodni