Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Moja pierwsza bramka strzelona na Cichej mogłaby smakować lepiej. I powinna, bo naszym priorytetem były dzisiaj trzy punkty. Znowu się nie udało. Ta nasza niemoc trwa dalej i jest nam z tego powodu smutno.
Nawet gdyby była ujemna temperatura, to na boisku nie da się tego odczuć, bo adrenalina jest bardzo wysoko. Nie od dziś wiadomo, że kibice Ruchu są bardzo wymagający. Potrafią zagrzać do boju jak nikt inny, ale też wymagają od nas zwycięstw. Trudno im się dziwić, bo nie wygrywamy ósmego, kolejnego ligowego meczu. Natomiast nie zgodzę się z tym, że nie mieliśmy dzisiaj ambicji. To rozgoryczenie wzięło dzisiaj górę kibiców, ale my zostawiliśmy dzisiaj dużo zdrowia na boisku.
Remik grał dzisiaj bocznego napastnika, chociaż jest nominalnym napastnikiem. Miał więcej zadań ofensywnych, co wiązało się z tym, że ja bardziej musiałem pomagać zespołowi z tyłu. No cóż, z ustawienia tak to wynikało, ale na boisku inaczej to wyszło. Czekamy dalej na przełamanie. Myśleliśmy, że ta jedna bramka da nam dzisiaj zwycięstwo, jednak tak się nie stało. (rob)
Sebastian Nowak (bramkarz Ruchu):
- Po cichu liczyłem na występ w spotkaniu z Bełchatowem, bo w meczu Pucharu Ekstraklasy z Dyskobolią zachowałem czyste konto i dobrze mi się grało. Po pojedynku z Bełchatowem nie do końca jestem zadowolony. Szkoda tej bramki. Tak naprawdę rywale nie stworzyli sobie wyśmienitych sytuacji. Cała drużyna popełniła błąd, a strzelec gola miał dużo wolnego miejsca. Szkoda, bo Bełchatów był do ogrania.
Nikt nie może nam zarzucić braku ambicji. Graliśmy tak, jak przeciwnik pozwalał. Straciliśmy dwa punkty, a nie zyskaliśmy jeden. (neo)
Michał Pulkowski (pomocnik Ruchu):
- Dla obu drużyn był to bardzo ważny mecz, nikt nie mógł sobie pozwolić na to, aby go przegrać. Myślę, że chyba ta ranga meczu trochę nas przerosła. Zostawiliśmy dziś dużo zdrowia na boisku. Na pewno można nas pochwalić za walkę na murawie, natomiast jeśli ktoś uważa, że nie mamy ambicji, to ja niestety nie mam z nim o czym rozmawiać.
Na pewno mogliśmy się pokusić dziś o 3 punkty, prowadziliśmy 1-0 i niestety wkradła się w naszą grę nerwowość. Straciliśmy głupią bramkę z niezbyt groźnej sytuacji i później gra wyglądała tak, że żadna z drużyn nie chciała stracić drugiego gola. (sza)
Remigiusz Jezierski (napastnik Ruchu):
- Poczułem uderzenie w udo i upadłem w polu karnym. Faul był ewidentny Mam stłuczone udo, ale skończy się tylko przykładaniem lodu. W naszej grze brakowało swobody, widać było jakieś nerwowe ruchy, niedokładne podania. Ten mecz był chyba zdeterminowany przez trudną sytuację obu drużyn. Skończyło się podziałem punktów, co nas na pewno nie zadowala. (rob)
Mariusz Ujek (napastnik GKS-u):
- W pierwszej połowie graliśmy na miarę oczekiwań, brakowało nam tylko wykończenia akcji. Była tak sytuacja, w której Carlo Costly po moim dośrodkowaniu nie trafił do bramki, a powinno już być 1:0. Grałoby nam się wtedy łatwiej. W drugiej połowie sędzia wprowadził niepotrzebną nerwowość. Ten pan, który dzisiaj sędziował, powinien na dłużej odpocząć. Bo musi on sobie zdawać sprawę z tego, o co my gramy. W grę wchodzą przecież pieniądze, premie meczowe, a także cel jaki nam przyświeca, czyli występy w europejskich pucharach. Dla Ruchu jest to również jak najwyższe miejsce w tabeli. Więc niech sędziowie podejmują decyzje zgodnie z tym, co jest na boisku, a nie tak, jak im się wydaje. Wyimaginowany rzut karny spowodował, że zremisowaliśmy. (rob)
Tomasz Jarzębowski (pomocnik GKS-u):
- Mogliśmy z Chorzowa wywieźć trzy punkty. Ale to jest skandal co polscy sędziowe wyprawiają! Nie wiem czy nie potrafią sędziować, czy nie chcą. Bo gwizdnął dla Ruchu karnego, którego w ogóle nie było! Uważam, że poziom sędziowania w naszej lidze to jest dramat! (rob)
Łukasz Garguła (pomocnik GKS-u):
- Ciężko nam się grało. Ruch zostawił naprawdę dużo zdrowia na boisku. Myślę jednak, że remis jest sprawiedliwy. (neo)
fot. Marcin Miler
źródło: własne