To był wstrząs dla wszystkich piłkarzy Ruchu. Wydział Dyscypliny PZPN odjął "Niebieskim" z ligowej tabeli sześć oczek i zakazał dokonywania przez 14 miesięcy jakichkolwiek transferów. Wszyscy jednak zgodnie podkreślają, że jest to wielka niesprawiedliwość, ponieważ klub jest wypłacalny. Ba! Sukcesywnie spłaca długi swoich poprzedników. Kapitan zespołu, Mariusz Śrutwa jest więc przekona- ny, że szefowie polskiej piłki nożnej anulują karę chorzowskiemu klubowi.
- Tak surowej kary ze strony PZPN-u nikt się niespodziewał.
- Myślę, że jest to próba przekonania całej opinii publicznej, że Polski Związek Piłki Nożnej działa sprawnie i karze wszystkich winnych, dłużnych itp. Tyle, że wydaje mi się, że nie od tej strony należy rozpocząć porządkowanie, bo wówczas rodzi się kilka pytań. Niech więc panowie z Warszawy odpowiedzą gdzie był Polski Związek Piłki Nożnej gdy te długi powstawały? I po co klub ma dalej funkcjonować skoro spotyka go taka kara? Niech sobie panowie z PZPN-u sami dalej to sami ciągną i wtedy zobaczymy, do kogo przyjdą osoby po te długi. Bo już na pewno nie do nas i Sportowej Spółki Akcyjnej, która po pierwsze: nie narobiła tych długów. Po drugie: przejęła je. I po trzecie: zaczęła je spłacać. A to, że nie może ich spłacić w całości i na takich wymaganiach, jakich sobie niektórzy życzą, no to m.in. jest powodem, że mamy taki bałagan, jaki mamy. W związku z tym myślę, że jest to taka decyzja na wyrost. Przysługuje nam na szczęście odwołanie i myślę, że w tej Najwyższej Komisji Odwoławczej zyskamy anulowanie kary. W szczególności dlatego, gdyż przedstawiliśmy harmonogram spłat i jest on dostępny członkom Polskiego Związku Piłki Nożnej.
- Czy nie jest czasami tak, że kary dla Ruchu i Górnika są ucieczką od afer korupcyjnych; pewnego rodzaju tematem zastępczym PZPN-u?
- Zgadza się. Może nie do końca jest to ucieczka od afer, bo od tego trudno im będzie uciec i myślę, że prędzej czy później to wszystko wyjdzie na światło dzienne. Natomiast tak jak już powiedziałem, uważam, że jest to próba pokazania wszem i wobec, że jesteśmy bardzo poważni i bardzo mocni oraz że będziemy teraz karać za wszystko i wszystkich. Czy słusznie, czy nie słusznie, czy z perspektywą dalszego funkcjonowania, czy przekreślając egzystencję to już mniej ważne. Ważne żebyśmy pokazali, jacy jesteśmy sprawni organizacyjnie. Panowie, nie tędy droga!
- Nie uważa pan, że ostatnimi czasy wytworzyła się swego rodzaju nagonka na śląskie kluby?
- To, że Śląsk jest traktowany trochę inaczej, to nawet widać chociażby po powołaniach zawodników do reprezentacji kraju. Ilu zawodników trafiało ze Śląska, a ilu z innych klubów!? Mało tego. Śmieszne jest to, że czasami ci piłkarze, którzy grali tutaj w tych klubach na Śląsku, przechodząc do innego klubu w zasadzie po dwóch treningach już byli reprezentantami Polski. To też o czymś świadczy, że lepiej się trafia z innych drużyn, a nie stąd. I teraz rzeczywiście można odbierać to jakby tutaj było najgorzej, tutaj było źle i w zasadzie całe zło polskiej piłki nożnej jest na Śląsku. Trudno mi w 100% powiedzieć czy tak samo jest w myślach i działaniach członków PZPN-u, ale na pewno kibice mogą to tak odebrać.
- Czy wobec takiego stanu rzeczy śląskie kluby nie powinny działać ze sobą?
- Niejednokrotnie chcieliśmy współpracować ze śląskimi klubami i tu niestety zawsze rodził się problem, ponieważ ta współpraca była w zasadzie bardzo ciężka i bardzo trudna. Nigdy jakoś nie potrafiliśmy się tutaj w regionie dogadać. Przed paroma laty mieliśmy dużą większą siłę, było więcej drużyn. Teraz jest mniej i dalej są jakieś podziały oraz bezsensowne spory, w których de facto tylko my na tym tracimy. Kiedyś powiedziałem nawet, że jest tutaj takie powiedzenie, slogan, który mówi, że mogę być przedostatni, byleby ten zza miedzy był ostatni. Myślę, że nie o to chodzi i mam nadzieję, że prędzej czy później, jak się trochę zmienią układy i będą trochę inni ludzie, to może rzeczywiście te kluby zaczną ze sobą współpracować, bo tylko tak można osiągnąć jakąś korzyść dla tego regionu.
- Proszę jeszcze na koniec powiedzieć jak pana koledzy z drużyny przyjęli wczorajszą wiadomość?
- Ci, którzy dopiero teraz doszli do składu są zdziwieni, bo wszem i wobec wiadomo, że Ruch powoli zaczyna spłacać to, do czego się zobowiązał i w stosunku do piłkarzy nie ma zaległości. Oni są tym zdziwieni, że inne kluby mają jeszcze większe długi i ich się nie karze, a my z kolei dostajemy "po łapach". Wierzymy, że nasze odwołanie przyniesie skutek i że ta kara zostanie nam anulowana, bo pod każdym względem jest to bardzo dziwne i niewychowawcze. Bo jeżeli komuś się przyznaje za sprzedany, bądź kupiony mecz 10 punktów kary; jeżeli komuś się przyznaje 9 punktów za nieprzyznawanie do długów, a klubowi, który realizuje spłaty odejmuje się 6 oczek, to rodzi to takie stwierdzenie, że lepiej zacząć od IV ligi i za dwa lata grać w drugiej. I to wtedy PZPN będzie miał kłopot, bo to on będzie musiał zapłacić 5 milionów długu, tytułem tego, co kiedyś ktoś w Ruchu zrobił.
- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję