Ariel Jakubowski i Michał Osiński zostali ostatnio odstawieni od pierwszego składu, inni piłkarze Ruchu grali jeszcze rzadziej, ale to niczego na razie nie oznacza. - Nie postawiłem dotąd żadnych krzyżyków na nazwiskach swoich zawodników - zapewnia Duszan Radolsky. Słowacki szkoleniowiec dba o morale swoich graczy. Mecze w Pucharze Ekstraklasy służą mu za poligon doświadczalny. Przykład dał mecz z Legią Warszawa, w którym obok tych doświadczonych, zagrali dublerzy. Dziś, w potyczce z Dyskobolią, Słowak znów da szansę tym, którzy w lidze grali rzadziej od swoich kolegów. - Będzie mała kombinacja, układam właśnie skład - oznajmia, dodając, że ma małe kłopoty bogactwa, bowiem wszyscy zawodnicy są gotowi do gry. Na lekki uraz narzeka ostatnio tylko Remigiusz Jezierski. Być może pierwszy raz w tym sezonie między słupkami pierwszej drużyny stanie Sebastian Nowak.
Dyskobolia jest przeciwnikiem dobrze znanym chorzowianom. Na inaugurację sezonu doszło do sensacji dużego kalibru, gdyż "Niebiescy" strzelili w Grodzisku Wielkopolskim cztery gole i na krótko zasiedli w fotelu lidera. Mimo pogromu, Dyskobolia szybko się otrząsnęła i wyprzedziła w ligowej tabeli zawodzący w ostatnim czasie Ruch. - Pokazują teraz swoją prawdziwą siłę - chwali swojego byłego pracodawcę Duszan Radolsky. Przypomnieć przecież należy, że trener ten przygodę z polską piłką rozpoczął od szkolenia zawodników Dyskobolii. Czy dzisiejszy mecz ma dać mu odpowiedzi na jakieś konkretne pytania? - Nie można tak stawiać sprawy, bo każdy mecz udziela innych odpowiedzi - odpowiada.
Radolsky w ostatnich dniach przyglądał się dwóm młodym zawodnikom. Argentyńczyk German Zylberger ćwiczy z "Niebieskimi" od dłuższego czasu, ale z Dyskobolią nie zagra. - Nie ma tematu - rzuca krótko Duszan Radolsky, a wody w usta nabiera również w temacie Seweryna Kiełpina.
źródło: Sport
fot. Marcin Miler