W piątkowym meczu Orange Ekstraklasy Odra pokonała Ruch 2:0, ale kto wie czy ta wygrana nie okaże się pechowa zarówno dla klubu, jak i jej nowego trenera. Wodzisławianom grozi bowiem kara dyscyplinarna ze strony PZPN, z przyznaniem walkowera Ruchowi włącznie.
Odra złamała związkowe przepisy i zatrudniła trenera Janusza Białka c, który prowadził już w tym sezonie inny pierwszoligowy klub - Jagiellonię Białystok. W protokołach meczowych Białek występował jako trener "Jagi", ponieważ Artur Płatek nie ma licencji PZPN na prowadzenie pierwszoligowych klubów w Polsce i pracuje w białostockim klubie nieformalnie.
Uchwała zarządu PZPN dotycząca "zasad regulujących stosunki pomiędzy klubem sportowym i trenerem piłki nożnej" stanowi, zgodnie z artykułem 4 punkt 1, że "trener może w ciągu jednego cyklu rozgrywek pracować tylko w jednym klubie występującym w tej samej klasie rozgrywkowej", a punkt 2 tej uchwały mówi, że "nie przestrzeganie zasady, o której mowa w ustępie 1, stanowi naruszenie dyscypliny związkowej. Wyjątek od tej zasady stanowi, gdy kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron lub zerwany jednostronnie przez klub".
Niezależnie od tego, trzeba wystąpić o zgodę do wydziału szkolenia PZPN, a nie wystąpienie powoduje odpowiedzialność dyscyplinarną, od kary pieniężnej nałożonej na klub i szkoleniowca, po odjęcie punktów klubowi, czyli de facto przyznanie walkowera drużynie przeciwnej. Reasumując: klub nie ma prawa zatrudnić takiego trenera, a trener nie może podjąć pracy bez zgody wydziału szkolenia. Tymczasem szef Rady Trenerów, Stefan Majewski twierdzi, że nikt nie występował do wydziału o udzielenie zgody na prowadzenie przez Białka drużyny Odry Wodzisław. - Do mnie nic takiego nie trafiło. Rada Trenerów nie była pytana o zdanie. Posiedzenie mamy w sobotę i zapewne wtedy prowadzone będzie postępowanie w tej sprawie - mówi Stefan Majewski.
Dyrektor sportowy Ruchu, Krzysztof Ziętek, wydaje się być sprawą wielce zaskoczony: - W ogóle nie myśleliśmy o wystąpieniu do PZPN o przyznanie walkowera. Przegraliśmy na boisku i wygrane przy zielonym stoliku nas nie interesują. Nie sądzę, byśmy cokolwiek zrobili w tej sprawie, choć nie omieszkam przedstawić jej zarządowi klubu - oznajmia dyrektor Ziętek.
Jakby na sprawę nie patrzeć, Odra złamała związkowe prawo i powinna ponieść tego konsekwencje, razem z trenerem Białkiem. "Dura lex set dex" (twarde prawo, ale prawo) mówi łacińska sentencja. Prawa należy przestrzegać i się do niego stosować, o czym zapomniała, niestety, i Odra, i pazerny trener Białek, któremu również należałoby przypomnieć znane przysłowie: "Chytry dwa razy traci".
źródło: Dziennik Zachodni