Działacze Ruchu spotkali się z trenerem i piłkarzami. Zastanawiano się, jak wyjść z dołka po serii spotkań bez zwycięstwa. Piątkową porażkę 0:2 w Wodzisławiu Mariusz Klimek, właściciel i sponsor Ruchu Chorzów, skwitował podobno jednym słowem: "Masakra".
Już dzień później działacze spotkali się z zespołem, by zastanowić się wspólnie, co przeszkadza drużynie w odnoszeniu zwycięstw. - Wiem, że kibice się niecierpliwią. Oczekują zwycięstw, wysokiego budżetu, świetnej drużyny... My chcemy tego samego, ale z dnia na dzień dokonać tego nie sposób. Zaręczam, że porażki bolą nas równie mocno - tłumaczy Dariusz Smagorowicz.
Przewodniczący rady nadzorczej SSA Ruch jest z zamiłowania maratończykiem. - Bieganie nauczyło mnie cierpliwości, a Ruch to długoterminowa inwestycja. Ten klub będzie jeszcze wielki! Czy kibice pamiętają, jak trudny początek miał w Lechu Poznań trener Franciszek Smuda? A jak teraz spisuje się ten zespół? - pyta.
Podczas sobotniego spotkania piłkarze podkreślali, że atmosfera w drużynie jest znakomita, a w najbliższym meczu o punkty - z GKS-em Bełchatów - będą gryźć trawę, by zgarnąć komplet punktów. Zrodził się też pomysł, aby poprosić o przychylność... niebiosa. Prawdopodobnie w tym tygodniu zespół wybierze się wspólnie do kościoła na mszę świętą.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice