Słynny zegar na stadionie Ruchu Chorzów powinien, tak jak ponad pół wieku temu, stanąć naprzeciwko trybuny krytej. Omega za plecami kibiców drużyny przyjezdnej to nie jest dobry pomysł. Podczas niedzielnego spotkania z Wisłą Kraków chuligani znowu obrzucili szwajcarski mechanizm kamieniami
Grzegorz Małyska, którego rodzina opiekuje się zegarem od 1939 roku, był zrozpaczony. Chuligani nie dopuścili, aby zamontował mechanizm. - Obrzucili mnie kamieniami. Nie było sensu ryzykować - kręci głową.
Omega to jeden z symboli stadionu. Trafiła na Cichą za sprawą konkursu. Szwajcarscy zegarmistrzowie postanowili, że będą przyznawać zegary najbardziej popularnym polskim klubom. Najpierw organizowali zabawę razem z "Przeglądem Sportowym", a potem z krakowskim tygodnikiem "Raz dwa trzy". Szczęście uśmiechnęło się do niebieskich w 1939 roku i wymarzony zegar trafił na stadion Ruchu.
Zegarem opiekował się Augustyn Ferda, gospodarz obiektu i zegarmistrz. Za jego namową konstrukcję, na której zamontowano zegar, postawiono naprzeciwko trybuny krytej. - Siedzący na niej kibice świetnie widzieli mechanizm. Na początku lat 50., w czasie remontu stadionu, ktoś jednak przeniósł zegar za jedną z bramek [prawdopodobnie chodziło o to, by widziało go jeszcze więcej kibiców - przyp. red.] - opowiada Małyska, który jest trzecim po Ferdzie i Jerzym Małysce (zięciu Ferdy i ojcu pana Grzegorza) strażnikiem zegara.
Omega była bezpieczna do czasu, gdy sektor za bramką stał się miejscem dla kibiców drużyn przyjezdnych. Największym zagrożeniem są dla niego chuligani spod znaku Białej Gwiazdy. Dziewięć lat temu obrzucili oni zegar kamieniami i zniszczyli cenny mechanizm. W niedzielę Małyska do tego nie dopuścił.
Pomysł "Gazety", by przenieść Omegę na jej historyczne miejsce, Małyska uważa za wyśmienity! - Tam jest jej miejsce! - podnosi głos. - Przy okazji generalny remont przeszłoby rusztowanie, na którym jest mocowana. Przecież to są te same pręty, które pospawano w 1939 roku! Strach na to wchodzić, to się na farbie trzyma - opowiada.
- Ten zegar to perełka, która wymaga szczególnej oprawy. Chciałbym, żeby Omega stała się ważną częścią nowoczesnego obiektu. Bo co tu dużo mówić, po zmianie miejsca blasku jej nie przybędzie - mówi Mariusz Klimek, właściciel klubu.
Marek Kopel, prezydent miasta, które jest właścicielem stadionu, też chwali naszą propozycję. - Rozważymy ten pomysł - podkreśla, ale zaraz dodaje, że trudno przenieść zegar z powodu incydentalnego zachowania pseudokibiców Wisły.
Prezydent zdradza, że jest coraz bliżej dnia, gdy na Cichej pojawi się nowa elektroniczna tablica. Naszym zdaniem to właśnie ona powinna stanąć za jedną z bramek, a Omega - wrócić na środek trybuny. - Omega to symbol. Chciałbym, żeby zawsze była na Cichej - mówi Kopel. - Za dwa lata zegar będzie świętował 70-lecie. To świetna okazja, by dokonać tej zmiany - przekonuje Małyska.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice