Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Myślałem, że uda się dzisiaj strzelić tą pierwszą bramkę na naszym stadionie. Otrzymałem podanie od Remka Jezierskiego, zdecydowałem się na strzał z ostrego kąta. Spojrzałem za piłką, widziałem, że mija Mariusza Pawełka między nogami… I dziwnym trafem jakoś zatańczyła na linii bramkowej. Szkoda, że nie było tam żadnego z naszych napastników, żeby to dobić.
To, że Wisła miała przewagę, to jeszcze nie wszystko. Owszem, mają większy potencjał wśród zawodników, niż my, ale wydaje mi się, że ten mecz był w miarę wyrównanym widowiskiem. Cóż, straciliśmy bramki po indywidualnych błędach. Pierwsza bramka spowodowała, że musieliśmy się trochę otworzyć. Wisła wykorzystała naszą niefrasobliwość w polu karnym.
Straciliśmy w ciągu tygodnia aż 9 bramek. Ale wydaje mi się, że atmosfera w szatni jest nasza siłą, a i trener nie pozwoli nam się absolutnie zdołować. Do Wodzisławia jedziemy po życie! (rob)
Michał Pulkowski (pomocnik Ruchu):
- Zagraliśmy dobry mecz, ale przegraliśmy 3:0. To, że zaprezentowaliśmy się nieźle i byliśmy w miarę wyrównanym zespołem w niczym nam nie pomogło. Wisła wypunktowała nas nie stwarzając sobie takich stuprocentowych okazji, a strzeliła nam trzy bramki.
Do następnego meczu musimy podejść z podniesioną głową. W nas to nie siedzi, ale wszyscy pewnie zaczną się rozpisywać nad jakimś kryzysem. Wszyscy nas chwalą, a ostatnie dwa mecze przegraliśmy wysoko. Nie pozostaje nam nic innego, jak zdobywać punkty w następnych meczach. Nasz dorobek nie jest równy naszej grze. Uważam, że zasługujemy na więcej "oczek". (neo)
Ariel Jakubowski (obrońca Ruchu):
- Do moich obowiązków należy to, aby nie stracić bramki, a dziś straciliśmy je trzy.Mieliśmy sytuacje do strzelenia gola, szczególnie w pierwszej połowie. Nie mogliśmy się jednak odkrywać, bo mogło się to skończyć tak, jak w Poznaniu. Tracimy łatwe bramki, ale staramy się te błędy eliminować na treningach. (rob)
Marcin Klaczka (obrońca Ruchu):
- Błędy w obronie, jak było widać na boisku, są chyba naszą największą bolączką. Popełniamy fatalne błędy indywidualne. Niestety chyba nie potrafimy ich wyeliminować.
Ciężko mi powiedzieć, tak z boiska czy zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę. Wykonaliśmy na boisku kawał naprawdę dobrej pracy i bardzo nam żal takiego wyniku. Jest nam bardzo przykro z tego powodu. (sz)
Piotr Ćwielong (pomocnik Wisły):
- W pierwszej połowie gra była wyrównana, ale w drugiej części meczu, po straconej bramce Ruch chciał odrobić straty i niestety nadział się na nasze kontry. Skończyło się, jak się skończyło. Cieszę się, że kibice mnie pamiętają za to, co kiedyś dla Ruchu zrobiłem. Niektórzy byli trochę do mnie nastawieni negatywnie, ale to jest tylko piłka. Chciałem dzisiaj zagrać przez dłuższy okres czasu, ale i tak dziękuję za to, że trener pozwolił mi zaprezentować się na tym stadionie. (rob)
Marek Zieńczuk (pomocnik Wisły):
- Były mecze, w których oddawaliśmy po 22 strzały i nie wpadało nic. Dziś strzeliliśmy trzy razy i udało się wygrać ten ciężki mecz 3:0. Przeciwnik chciał się odegrać za ostatnią porażkę i postawił bardzo wysokie warunki. Na pewno nie był to spacerek, a wynik jest troszkę za wysoki. Pomogła nam pierwsza bramka, bo po niej Ruch musiał zaatakować i się trochę odkryć. Przez to było łatwiej.
Cieszę się, że swoim trafieniem pomogłem drużynie. Nie mam jednak zamiaru gonić Pawła w klasyfikacji strzelców. Chcę zdobyć w tym roku Mistrzostwo Polski i mogę nawet do końca nie strzelić żadnego gola, byleby się udało zdobyć trofeum. (neo)
Kamil Kosowski (pomocnik Wisły):
- Wisła jest faworytem w każdym spotkaniu, niemniej Ruch postawił nam bardzo wysoko poprzeczkę. Grali ostro na pograniczu fauli, walczyli. Widać, że to jest drużyna z charakterem i na pewno niejeden zespół zostawi tutaj punkty. Na wygranej zaważyła bramka Marka, bo otworzyła wynik, a my złapaliśmy rytm.
Jestem przekonany, że Ruch spokojnie utrzyma się w Orange Ekstraklasie. (neo)
źródło: własne