Dodatkowym smaczkiem rywalizacji Ruchu z Wisłą Kraków będzie powrót na stadion przy ulicy Cichej
Piotra Ćwielonga. Reprezentant polskiej młodzieżówki po raz pierwszy zagra przeciwko byłym kolegom.
Jego talent jest tak duży, że koniecznie zapragnęły go mieć dwie najlepsze drużyny w Polsce, Wisła Kraków i Legia Warszawa. Ostatecznie Piotr Ćwielong zdecydował się zamieszkać w Krakowie. Wprawdzie na razie nie może liczyć na grę w pierwszym składzie "Białej Gwiazdy", ale jak mówi: - Bardzo ciężko trenuję na treningach. Trener to widzi, dlatego jestem przekonany, że niedługo będę podstawowym zawodnikiem Wisły.
Jak się żyje Piotrowi Ćwielongowi w Krakowie.
Piotr Ćwielong: - Świetnie! To bardzo ładne miasto. Właśnie jestem na etapie sprowadzania rodziny do siebie. Zapewne zamieszkamy tutaj na dłużej.
Pewnie Wisła Kraków to inny świat. W końcu należy do krajowej czołówki.
- Ale my nie należymy do krajowej czołówki. Jesteśmy najlepsi w Polsce! W tym sezonie Wisła ma tylko jeden cel; zdobyć mistrzostwo i puchar kraju. Każdy inny wynik będzie dużym rozczarowaniem. W tym roku zainteresowanie Wisłą jest bardzo ogromne, nie możemy nikogo zawieść.
Czyżbyśmy mieli do czynienia z odrodzeniem Wisły?
- Tak. Wrócił Kamil Kosowski i od razu wzrosła wartość drużyny. Najbardziej cieszy mnie jednak to, że piłkarze, którzy od lat grają w Wiśle powracają do wysokiej formy. Jeszcze trochę i kibice zobaczą tę samą "Białą Gwiazdą", jak za dawnych, dobrych lat.
No tak, ale za to ciężko jest Ci przebić się do pierwszego składu.
- Przychodząc do Wisły zdawałem sobie sprawę, w jakiej drużynie przyjdzie mi grać i z kim rywalizować. Konkurencja w ataku jest bardzo duża. Paweł Brożek, Jean Paulista, Patryk Małecki czy Rafał Boguski. Każdy z nich prezentuje wysoką formę i zasługuje na grę od pierwszych minut. Ja cały czas czekam na swoją szansę. Bardzo ciężko trenuję na treningach. Trener to widzi i jestem przekonany, że prędzej czy później będę grał w pierwszym składzie.
Czy Maciej Skorża ma takie same podejście do zawodników jak Marek Wleciałowski?
- Obaj są bardzo młodymi i ambitnymi szkoleniowcami. Jeśli chodzi o Macieja Skorżę to nigdy wcześniej nie spotkałem tak znakomitego trenera. To dobry fachowiec, bardzo dużo ćwiczy z nami indywidualnie. Moje relacje z trenerem są bardzo dobre. Liczę, że niedługo postawi na mnie.
Może uczyni to już w najbliższym meczu. W niedzielę znów zawitasz na Cichą.
- Na pewno łezka się w oku zakręci. W końcu w Ruchu spędziłem najpiękniejsze lata mojej kariery. Grałem dla wspaniałej publiczności. Ale takie jest życie piłkarza. Trzeba się rozwijać, trafiać do co raz lepszych klubów. Raczej mało prawdopodobne, żebym zagrał w wyjściowym składzie. Jeszcze nie teraz. Będę się cieszył jeżeli w ogóle dostanę szansę gry w Chorzowie. Na pewno żalu, że gram przeciwko byłym kolegom nie będzie. Teraz jestem piłkarzem Wisły i gram dla tej drużyny. Uprzedzając następne pytanie dodam, że spotkanie z Ruchem będzie dla nas ciężkie. W Chorzowie zawsze się ciężko gra przyjezdnym zespołom. Już sama reakcja kibiców powoduje, że u przeciwników przechodzą ciarki na plecach.
Jesteś trochę zaskoczony, że "Niebiescy" nie są w tabeli wyżej?
- Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Zresztą ja nie widzę nic niepokojącego w grze Ruchu. Z wszystkich beniaminków to "Niebiescy" są najlepsi. Większą wartość prezentują też od kilku innych drużyn, które od lat grają w pierwszej lidze. Dlatego uważam, że kibice powinni być zadowoleni z wyników i gry zespołu.
Wrócisz kiedyś do Ruchu?
- Pewnie, że tak! Zawsze sobie powtarzam: nigdy nie mów nigdy. Ruchowi wiele zawdzięczam, tak jak mówiłem, spędziłem tam piękne chwile, w Chorzowie jest wspaniała publiczność. Zawsze warto wrócić do Ruchu i znów grać dla tej drużyny. Nie wiem kiedy, ale na pewno jeszcze założę niebieską koszulkę!
źródło: pilkanozna.pl