Ruch nie wygrał od pięciu kolejek. Zaczyna rodzić się problem, ale na razie nie dusi on zapału w piłkarzach "Niebieskich". - Nie podliczamy, czy na zwycięstwo czekamy od sześciu, czy pięciu spotkań, więc na razie ta sytuacja nas nie męczy - zapewnia Grzegorz Baran. Słowa defensywnego pomocnika potwierdza Duszan Radolsky. - Nie mam zastrzeżeń do ich zaangażowania - stwierdził trener Ruchu. - Gra też nie wygląda źle, za to punktów zaczyna brakować. Co tu ukrywać, ostatni mecz podłamał nas.
Przyczynę ostatniej wpadki chciał poznać Mariusz Klimek. - Rozmawialiśmy jak zawsze bardzo spokojnie. Nie dziwi mnie, że człowiek, który wykłada pieniądze chce być na bieżąco - dodaje Radolsky, który niedawno na łamach "Sportu" podkreślał, że trzeba oszczędzać każdy grosz, bo wzmocnienia składu w zimowym okienku transferowym są koniecznością.
Łudziński wróci zimą?
Radolsky przyznał, że prowadzone są już pierwsze rozmowy, lecz na razie i tak zanosi się na to, że pierwszym zimowym nabytkiem będzie... Przemysław Łudziński. Napastnik wypożyczony do Śląska Wrocław strzela jak na zawołanie i zbiera pochlebne opinie. - Chcę, żeby grał. Dlatego z całego "serducha" życzę mu, aby utrzymał formę jak najdłużej. Na razie wygląda na to, że Śląsk będzie miał kłopot, jeśli zimą ściągniemy Łudzińskiego z powrotem do Chorzowa - zaciera ręce Radolsky.
24-latek przydałby się już dziś, bowiem na urazy narzekają Remigiusz Jezierski i Martin Fabusz. Nie w pełni sił jest również Ariel Jakubowski, ale na niedzielny mecz z Wisłą Kraków cała trójka powinna być już gotowa. - Proszę mi wierzyć, że na razie o Wiśle nie myślimy. Dziś przecież spotkamy się z Górnikiem Łęczna, a krajowe puchary zawsze traktowałem bardzo poważnie. Łęczna? Do niedawna grała w ekstraklasie, a teraz prezentuje II-ligowy poziom. Musimy zwrócić uwagę na ich bramkostrzelnego napastnika - wskazuje Duszan Radolsky, mając na myśli Grzegorza Szymanka, który w tym sezonie strzelił w III lidze już 13 goli.
Puchar na niemoc
Chorzowscy piłkarze pucharowym starciem z Górnikiem chcą otworzyć nowy rozdział bieżącego sezonu. - Cieszymy się, że nie musimy czekać i mamy szansę, żeby się zrehabilitować tak szybko za mecz z Lechem - nie ukrywa Grzegorz Baran. Prywatne oczekiwania z tym meczem wiąże trener. - Chciałbym się uśmiechnąć po końcowym gwizdku - wyjaśnia Radolsky. Słowak przeprasza za ostatni mecz w Poznaniu kibiców, a piłkarze liczą, że z ich pomocą najbliższe potyczki rozstrzygną na swoją korzyść. Powinna temu pomóc decyzja zarządu klubu, który nauczony doświadczeniami, postanowił nie podnosić cen biletów przed starciami z atrakcyjnymi rywalami. Dzięki temu nie dojdzie raczej do bojkotu kibiców, którzy grozili, że nie przyjdą na niedzielny mecz z Wisłą.
- Nam zażegnanie konfliktu jest na rękę. Zależy nam przecież, żeby wspierało nas jak najwięcej ludzi - dodaje Grzegorz Baran. Nadmienić warto, że identyfikatory zezwalające na kupno biletów po niższych cenach można zamawiać do końca rundy jesiennej w siedzibie klubu, zaś karnety za cenę pomniejszoną o dotąd rozegrane mecze, do 29 września.
źródło: Sport