Znowu! "Niebiescy" prawie zawsze na drugą połowę wychodzą bez gardy, co w Poznaniu skończyło się ciężkim nokautem. Przez cały wczorajszy dzień zawodników cucili bliscy.
Druga połowa? Pierwsza liga grała z beniaminkiem - podsumował sobotni mecz Duszan Radolsky. Ruch przegrywał co prawda do przerwy 1-2, ale słowacki trener nie miał do swoich zawodników większych zastrzeżeń. Każdy z zawodników wiedział co ma robić na boisku, a drużyna sprawiała wrażenie kolektywu. Lech trafiał do siatki, ale skrzydeł rozwinąć nie potrafił. Pierwszy gol, to poważny błąd w ustawieniu Michała Osińskiego. Drugi? - Na boisku leżało dwóch zawodników. Pokazywaliśmy Wilkowi, żeby wybił piłkę, a ten... podał do Reissa. Jeśli grę nie fair można nazwać cwaniactwem, to Lech istotnie okazał się od nas bardziej cwany - ocenia Ireneusz Adamski.
Marzną w szatni
Nie strata drugiego gola, a gwizdek na przerwę był momentem, kiedy marzenia o dobrym wyniku prysły. Do tego momentu Ruch składnie atakował i potrafił szanować piłkę. Martin Fabusz nie wykorzystał dwóch wybornych szans, bliski szczęścia był Wojciech Grzyb. Na drugą odsłonę chorzowianie wyszli już bez ochoty do gry i agresywności. - Nie wiem czy chodzi o wyczucie piłki, czy o to, że jesteśmy "niedogrzani" - wzdycha Remigiusz Jezierski.
Ze szczegółowych statystyk Duszana Radolskiego wynika, że pierwszy kwadrans gry zaraz po przerwie jest tym najsłabszym w wykonaniu jego zawodników, co znów się sprawdziło.
- Nie pierwszy raz jakieś rozluźnienie wdziera się w nasze szeregi. Musimy coś zmienić. Może szybciej wychodzić z szatni, rozgrzewać się kopiąc piłkę? - zastanawia się Ireneusz Adamski, który sprokurował trzeci rzut karny w tym sezonie, za co w Poznaniu został w dodatku ukarany czerwoną kartką. - Dwóch pierwszych nie było, a teraz... Jestem wkurzony tylko, że sędzia mnie wyrzucił. Ariel Jakubowski za faul nie otrzymał nawet "żółtka". Sędzia może chyba interpretować przepisy, jak mu wygodnie - narzeka 33-latek.
Dzień z rodzinami
Matko Perdijić obronił pierwszą "jedenastkę", ale trzeci gol pozbawił Chorwata i jego kolegów resztki złudzeń. Mimo wszystko, Ruch nie zawiesił wymiany ciosów, co okazało się tragiczne w skutkach. - Powinniśmy dążyć do utrzymania stanu 4-2 - stwierdził "na gorąco" Wojciech Grzyb. Szeroką analizę meczu Duszan Radolsky zafundował swoim zawodnikom w niedzielę, po uprzednim rozbieganiu. Poniedziałek był dniem wolnym. Słowak wyjechał do ojczyzny, zaś piłkarze koili nerwy ze swoimi rodzinami. Adamski razem z bliskimi wybrał się na spacer. - Boli tak wysoka przegrana, dlatego pomaga, gdy człowiek ucieka od codzienności - dodaje blondwłosy obrońca, który za czerwoną kartkę będzie pauzował w dwóch meczach ligowych.
Na pocieszenie przytoczmy statystykę... wysokich porażek Ruchu na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat (patrz poniżej). Po sześciu z ośmiu wypunktowanych meczów, "Niebiescy" szybko powstawali z kolan i swoich następnych (ligowych) przeciwników ogrywali...
Na deskach...
28.10.06 Unia Janikowo - Ruch 4-0
08.08.04 Szczakowianka Jaworzno - Ruch 6-0
09.08.02 Wisła Kraków - Ruch 5-2
19.10.02 Szczakowianka Jaworzno - Ruch 6-2
03.08.01 Ruch - Legia Warszawa 0-4
22.04.00 Wisła Kraków - Ruch 4-0
29.08.98 Lech Poznań - Ruch 5-0
16.05.98 Odra Wodzisław - Ruch 5-0
źródło: Sport
fot. Tomasz Wantuła