Bramkarz Ruchu Matko Perdijić długo czekał na swój ligowy debiut. Chorwacki golkiper dobrze spisywał się na treningach i w końcu trener Duszan Radolsky wstawił go do gry w sobotnim meczu z Lechem Poznań. Niestety premierowy występ w Orange Ekstraklasie 25-letniego byłego gracza Hajduka Split nie był udany, bo puścił on w stolicy Wielkopolski aż pół tuzina goli.
– Jak się puszcza sześć goli w jednym meczu, to trudno być w dobrym nastroju. Takie spotkania jednak też czasem w życiu się zdarzają. Po końcowym gwizdku sędziego zawsze można gdybać, że to czy tamto można było zrobić lepiej, ale generalnie uważam, że nie popełniłem w sobotę jakichś rażących błędów – powiedział Chorwat.
Zdanie Perdijicia podziela słowacki szkoleniowiec Ruchu. – Do naszego bramkarza nie mam żadnych pretensji. To młody chłopak i cała przyszłość przed nim – powiedział po meczu w Poznaniu Duszan Radolsky obiecując, że wkrótce da Chorwatowi kolejną szansę.
– Szkoda, że pojedynek z Lechem tak się skończył, bo zwłaszcza do przerwy graliśmy naprawdę dobrze. Na swój plus po tym meczu mogę zapisać obroniony rzut karny Piotra Reissa. Generalnie nie ma już jednak co wracać do spotkania w Poznaniu. Trzeba skupić się na kolejnych potyczkach w Pucharze Polski i lidze, które czekają nas w tym tygodniu – stwierdził na zakończenie bardzo dobrze mówiący po polsku piłkarz ze Splitu.
źródło: Dziennik Zachodni