Na drodze Ruchu do podium T-Mobile Ekstraklasy stanie w poniedziałek Wisła Kraków. Rywal z jednej strony trudny, z drugiej zaś osłabiony szczególnie w formacji obronnej. Stawką są punkty, ale i szansa gry w europejskich pucharach.
W Chorzowie spokój pomaga Janowi Kocianowi przygotować zespół do kolejnych spotkań. - Mieliśmy bardzo dużo czasu na przygotowania. Ten tydzień był bardzo długi, ponieważ od jednego do następnego meczu upłynie osiem dni - tłumaczy Jan Kocian. Humory przy Cichej uległy znacznej poprawie, po odprawieniu z kwitkiem Zawiszy Bydgoszcz, po pewnym zwycięstwie 3:1. Niezbyt dobrą informacją jest za to kontuzja Jakuba Kowalskiego, który ten sezon ma już z głowy. Krakowianie dostrzegają za to inną siłę Niebieskich. - Ruch ma paru doświadczonych walczaków, którzy mają szczęście, że nie są kontuzjowani - ocenia Franciszek Smuda, szkoleniowiec Wisły Kraków.
Mowa między innymi o Piotrze Stawarczyku, Łukaszu Surmie i Marku Zieńczuku - wszyscy trzej mają za sobą mniejsze lub większe doświadczenia gry w czerwonych koszulkach z białą gwiazdą na piersi. Boiskowi starzy wyjadacze uzupełnieni kilkoma młodymi talentami ze zmiennym szczęściem walczą o najwyższe cele w T-Mobile Ekstraklasie. W Krakowie doświadczenia brakuje, nie ze względu na braki kadrowe, lecz kontuzje, które trapią "Wiślaków" w najlepsze.
Dlatego też pochodzący z Lubomi były selekcjoner reprezentacji Polski, z zazdrością spogląda w kierunku ulicy Cichej. - W Ruchu teraz mają jedną kontuzję Jakuba Kowalskiego, a u nas było ich już chyba z 50 - żali się Smuda. Trudno się mu jednak dziwić, ponieważ z powodu kontuzji do końca sezonu nie zagra filar zespołu - Arkadiusz Głowacki. Dodając do tego pozostałe absencje, wyjściowa jedenastka Wisły nie prezentuje się już tak okazale. Słabości "Białej Gwiazdy" w bezwzględny sposób obnażyła warszawska Legia, wygrywając aż 5:0. Wygrana Ruchu byłaby gwoździem do trumny klubu z Reymonta.
Jednym ze wspólnych mianowników obu klubów są problemy licencyjne, o ile ta na grę w T-Mobile Ekstraklasie została im przyznana, o tyle na podbój Europy klubom zapalone zostało czerwone światło (m. in. 12 mln zł długu Wisły). Niebiescy mają szansę przejechać jeszcze na żółtym, w czym pomaga trzecia lokata, jednak najważniejsze w tym wyścigu będzie wygranie poniedziałkowego meczu. Wtedy odwołanie Jacka Bednarza od decyzji Komisji Licencyjnej straci na wartości, gdyż dystans pomiędzy ekipami urośnie do sześciu punktów na trzy kolejki przed końcem.
Ostatnie zwycięstwo Ruchu w Chorzowie znacznie przyczyniło się do zdobycia wicemistrzostwa Polski. W 2012 roku, po golu Rafała Grodzickiego, padł wynik 1:0. Ewentualna wygrana przybliży też Niebieskich do Lecha Poznań. "Kolejorz" niespodziewanie poległ w Gdańsku 1:2, co z jednej strony dało możliwość złapania chorzowianom bliższego kontaktu z poznaniakami, ale także zmniejszyło dystans pomiędzy Ruchem a Lechią w ligowej tabeli do 2 punktów.
Jan Kocian w poniedziałkowy wieczór nie będzie mógł skorzystać z usług wspomnianego już wcześniej Jakuba Kowalskiego, ale także Artura Gieragi, Martina Konczkowskiego i Daniela Dziwniela. W Wiśle zabraknie natomiast Arkadiusza Głowackiego, Gordana Bunozy i Marko Jovanovicia. Gotowy do gry ma być za to Łukasz Garguła oraz Semir Stilić.
Czy Ruchowi uda się po raz drugi w tym sezonie pokonać krakowską Wisłę? O tym przekonamy się po 90 minutach walki, która rozpocznie się przy ul. Cichej o godz. 18:00. Rozjemcą meczu będzie Krzysztof Jakubik z Siedlec. Transmisję telewizyjną przeprowadzą stacje Canal+ Family oraz Eurosport 2. My natomiast zapraszamy do śledzenia naszej sportowo-kibicowskiej
relacji LIVE!.
Przewidywane składy:
Ruch: Buchalik - Szyndrowski, Stawarczyk, Malinowski, Sadlok - Włodyka, Surma, Babiarz, Starzyński, Zieńczuk - Kuświk.
Wisła: Miśkiewicz - Burliga, Czekaj, Dudka, Piotr Brożek - Sarki, Chrapek, Stjepanovic, Stilic, Guerrier - Paweł Brożek.
|
źródło: Niebiescy.pl