Dlaczego na mecze Ruchu po awansie przychodzi mniej kibiców niż w II lidze?
Miłość do klubu jest bezcenna, ale na przykładzie Ruchu Chorzów widać, że zasobność portfeli kibiców ma wpływ na temperaturę uczuć. Po tym jak wprowadzono podwyżki biletów, nawet na mecz z Zagłębiem Sosnowiec przyszło tylko 7.000 widzów, a na spotkanie z mistrzem Polski, Zagłębiem Lubin zaledwie 5.000. Zwykły bilet wejściowy kosztował 25 złotych, a za przyjemność oglądania widowiska z górnej części trybuny, na "fotelu" dobrze znanym z tramwaju linii nr 6, trzeba było zapłacić 45 zł!
Fani "niebieskich" nie kryją niezadowolenia takim stanem rzeczy. Na forum internetowym znów rozgorzała dyskusja na temat cen biletów, choć przed sezonem doszło do porozumienia między kibicami a zarządem klubu. "Po 50 zróbcie bilety. Co się stało, że na drugą ligę chodziło 10.000 a tu mistrz Polski i co...?!" - pyta kibic podpisany Niebieskie Mysłowice. "Jak można za oglądanie meczu w takich warunkach wymagać 25 złotych? Z tak dobrej frekwencji w drugiej lidze zrobiono takie dziadostwo" - żali się dann33.
Mecze z oboma Zagłębiami były uznane za hitowe, stąd decyzja o podniesieniu cen najtańszych biletów z 20 na 25 złotych. Problem w tym, że nawet w wersji tańszych wejściówek Ruch pozostaje najdroższym klubem pierwszoligowym w naszym regionie. Wprawdzie Polonia Bytom, gdy wynajmuje chorzowski stadion też ma bilety po 20 zł, ale taniej kosztuje oglądanie meczu z krytej trybuny (gdy grają bytomianie kosztują one 30 i 25 zł, a podczas "zwykłych" meczów Ruchu - 40 i 30 zł). Na pozostałych stadionach ekstraklasy z udziałem naszych drużyn na najtańszą wejściówkę wystarczy mieć 15 złotych. Tak jest w Zabrzu oraz w Wodzisławiu w czasie meczów Odry i Zagłębia Sosnowiec.
Żeby było śmieszniej fani drużyn przyjezdnych wchodzą na stadion przy ulicy Cichej za 20 złotych, choć miejscowi muszą płacić o pięć złotych więcej! - Na takie rozwiązanie zgodzili się nasi kibice. Dzięki temu, gdy jadą na mecz wyjazdowy, od organizatorów również otrzymują najtańsze bilety - wyjaśnia Danuta Drabik, rzecznik prasowy Ruchu.
W Chorzowie wprowadzono karnety oraz identyfikatory (seniora, juniora i młodzieżowy), których posiadacze płacą za wejście na stadion znacznie mniej. Jednak jednorazowy wydatek (135 plus 10 zł za produkcję) okazał się zbyt duży, bo karnety wykupiło nieco ponad tysiąc osób.
- Jeszcze nic straconego! Nadal trwa sprzedaż karnetów, ale już w odpowiednio niższej cenie. Mamy też karnety dla dzieci, młodzieży i dla kobiet - dodaje Danuta Drabik.
Najbliższy mecz u siebie Ruch rozegra z Wisłą Kraków. Można spodziewać się, że zespół "Białej Gwiazdy" również zostanie oceniony przez władze chorzowskiego klubu jako atrakcyjny rywal, wart większych pieniędzy. Problem w tym, że kibice "niebieskich" coraz częściej wspominają o bojkocie tego spotkania...
Po co zarabiać?
W meczu z Zagłębiem Lubin około 4 tysięcy widzów zapłaciło po 25 złotych, co daje 100 tysięcy złotych (nie liczymy tych na trybunie i gości). Gdyby bilety były po 15 zł, przyszłoby 10 tysięcy kibiców. Wtedy do kasy klubu wpłynęłoby 150 tys. zł. Ale więcej ludzi na trybunach, to większy problem...
źródło: Dziennik Zachodni