Prezes spółki Ekstraklasa SA, Andrzej Rusko zapowiedział, że spotka się w przyszłym tygodniu z przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców. Celem rozmów będzie narastający konflikt na linii władze ligi - kibice piłkarscy.
Fani futbolu protestują przeciwko karaniu klubów za odpalenie rac, nawet w przypadku, kiedy nie doszło do żadnych incydentów. W związku z tym w najbliższej kolejce zamierzają zaprotestować. Chcą w 35. minucie każdego meczu opuścić trybuny stadionów na 10 minut. Na części obiektów zdejmowane będą flagi, a fani zaprzestaną dopingu.
Na budynku w pobliżu siedziby Ekstraklasy kibice wywiesili plakat o treści: "To my nadajemy kolorytu szarej, polskiej piłce nożnej. Bez kibiców nie ma kasy, nie ma ekstraklasy".
Kwestia wnoszenia niebezpiecznych środków na stadiony jest głównym punktem sporu. W myśl prawa europejskiego (Europejska konwencja nr 120 w sprawie przemocy i ekscesów widzów w czasie imprez sportowych) i polskiego (ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych) środki pirotechniczne nie mogą być wnoszone na stadiony pod żadnym pozorem. Każde złamanie tego przepisu musi zostać odnotowane przez obserwatora i podlega karze.
Komisja Ligi - organ dyscyplinarny Ekstraklasy SA, jest zobligowana do finansowego karania klubów. Z kolei o karach dla indywidualnych kibiców może zadecydować jedynie sąd.
- Znajdujemy się między młotem a kowadłem. Z jednej strony kibice naciskają i przedstawiają swoje racje, a z drugiej słyszymy głosy organów wydających zgodę na organizację imprez masowych, że może dojść do zamykania stadionów. Problemem jest też fakt, że w różnych miastach jest odmienne podejście do tych zagadnień - poinformował szef Departamentu Logistyki Rozgrywek Marcin Stefański.
- Kluby nie są przeciwne efektownym oprawom spotkań, ale nie ma możliwości zalegalizowania środków pirotechnicznych. Największym problemem nie jest jednak samo odpalanie rac, ale ich rzucanie na boisko i w trybuny - dodał Stefański.
Kibice zgłosili prezesowi Ekstraklasy SA szereg postulatów, które będą omawiane na spotkaniu. Zdaniem przedstawicieli spółki większość z nich jest zgodna z planami dotyczącymi poprawy bezpieczeństwa na stadionach. Kibice obawiają się, że w wyniku zmian w przepisach zniknie ruch "ultras" - czyli fanów odpowiedzialnych za meczowe oprawy. Kierownictwo Ekstraklasy zapewnia jednak, że nie dąży do tego.
Stefański ocenił, że obie strony mają podobny cel - chcą wypracować model działania, który pozwoli wyeliminować zakazy wyjazdowe i groźbę zamykania stadionów. Jednym ze środków ma być całkowita identyfikacja kibiców.
Ekstraklasa SA opowiedziała się za wprowadzeniem ujednoliconej karty kibica dla wszystkich klubów. Projekt ten jest jednak dopiero w fazie planowania i nie wiadomo, kiedy mógłby wejść w życie. Spółka liczy również na uchwalenie przez Sejm ustawy o bezpieczeństwie imprez sportowych.
W myśl wytycznych Komisja Ligi nie będzie orzekać innych kar niż finansowe za samo odpalenie rac na meczu. Ostrzejsze sankcje będą wymierzane w przypadku poważniejszych incydentów naruszających bezpieczeństwo. Kibice mają zagwarantowaną możliwość wzięcia udziału w procesie dyscyplinarnym, o ile posiadają pełnomocnictwa wystawione przez zarząd drużyny.
Wszystkie kary finansowe nakładane na kluby przekazywane są na specjalny fundusz zasilający organizację rozgrywek Młodej Ekstraklasy.
źródło: PAP