Szczęśliwe zwycięstwo nad ŁKS-em Łódź otwiera dorobek chorzowian w ligowej tabeli II ligi. Mimo, że sam mecz toczył się pod dyktando gości, to jedyny, skuteczny cios zadał Krzysztof Bizacki. - Za kilka dni nikt nie będzie pamiętał w jakim stylu odnieśliśmy zwycięstwo, najważniejsze są 3 punkty – stwierdził po meczu, jeden z najlepszych aktorów tego widowiska, Marcin Klaczka.
:: 60 zdjęć z meczu Ruch - ŁKS
Podopieczni trenera Fornalaka przed wyjściem na środek boiska sprawili nie lada prezent swoim fanom. W trybuny poleciało kilkanaście piłek z autografami graczy Ruchu. Upominki klubowe otrzymali także ci kibice, którzy zakupili wcześniej karnety na trybunę główną, a musieli oglądać spotkanie z sektora rodzinnego. Największą jednak niespodzianką dla wszystkich sympatyków Ruchu okazało się zwycięstwo ich pupili…
„Niebiescy” rozpoczęli mecz od skomasowanych ataków na bramkę Bogusława Wyparły. Zza linii pola karnego uderzał Śrutwa, groźnie szarżował Ćwielong, a ton z lewej strony boiska nadawał Petasz. Tak ofensywnie ustawiony Ruch wręcz czekał tylko na okazję do zdobycia gola. Za takową można uznać akcję z 15 minuty meczu, kiedy to popularny „Bizak” dostrzegł w polu karnym gości Mariusza Śrutwę, lecz zagrał tak mocno, że piłka znalazła się w sidłach golkipera z Łodzi.
Od tego momentu kontrolę na boisku przejęli łodzianie. Zabójcze kontry ŁKS-u nieraz dawały się we znaki obrońcom Ruchu. W tym względzie najwięcej kłopotów sprawiał Igor Sypniewski, który w 16 minucie meczu strzelił minimalnie obok spojenia słupka z poprzeczką. Chwilę później piłkę zmierzającą do pustej bramki wybił niezawodny Marcin Klaczka.
Po zmianie stron „Niebiescy” postanowili przystąpić do ataku. Nie minęły dwie minuty od rozpoczęcia drugiej odsłony meczu a już poczciwa „Omega” wskazywała jednobramkowe prowadzenie gospodarzy. Grzegorz Bonk przepięknym podaniem z niemal połowy boiska obsłużył Krzysztofa Bizackiego. Znany napastnik znalazł się vis-a-vis bramkarza gości, po czym minął go i wepchnął piłkę do pustej bramki. – Bałem się, że Leszczyński może tą piłkę przeciąć. Na szczęście tak się nie stało, a Krzysiu zachował się jak profesor – ocenił jedyną bramkę meczu Grzegorz Bonk.
Chorzowianie po strzelonej bramce wyraźnie się cofnęli. Skrzętnie wykorzystali to „ŁKSiacy”, którzy od tej pory bezsprzecznie dominowali na boisku. W 55 minucie spotkania ośmieszona została defensywa chorzowian. Z prawej flanki dolną piłkę w pole karne zagrał Svetoslav Barkanichkov. Minęła ona 4 zawodników Ruchu i dotarła do niepilnowanego Dariusza Kłusa. Ten bez zastanowienia uderzył na bramkę Ruchu, lecz Sebastian Nowak wyczuł intencję rywala i wybił piłkę nogą.
Przez kilka minut chorzowianie nie potrafili opuścić własnej połowy! Jeśli już udawało się wyruszać z kontrą, to zazwyczaj kończyła się ona nieporadnością naszych napsatników. Przykład? Sytuacja z 65 minuty meczu, kiedy Krzysztof Bizacki wypuścił w uliczkę Mariusza Śrutwę, a ten będąc sam na sam z bramkarzem nie potrafił wykorzystać doskonałej okazji.
Końcówka spotkania przypominała oblężenie Jasnej Góry. Łodzianie postawili wszystko na jedną kartę. Kiedy kibice zgromadzeni na stadionie Ruchu nerwowo spoglądali na zegarek, Marcin Klaczka po raz drugi wybił piłkę z linii bramkowej. Tym razem szansy szukał Aleksander Mysona. Na szczęście była to już ostatnia groźna akcja w wykonaniu ŁKS-u i chorzowianie osiągnęli upragnione zwycięstwo.
ŁKS postawił w Chorzowie trudne warunki. Piłkarze Ruchu pokazali jednak, że wolą walki i zaangażowaniem można wiele osiągnąć. Zespół nie przypomina już drużyny z poprzedniego sezonu i to na pewno cieszy. Martwi natomiast jeszcze brak zgrania niektórych zawodników i nad tym trener Fornalak będzie musiał jeszcze popracować. Kolejnym ligowym rywalem chorzowskiego Ruchu będzie Zagłębie Sosnowiec. Wcześniej „Niebiescy” udadzą się do Brzeska, by tam rozegrać z tamtejszym Okocimskim spotkanie w ramach I etapu Pucharu Polski.
Konferencja prasowa:
Dragan Dostanić (trener ŁKS-u Łódź):
- Gratuluję Ruchowi wygranego meczu. Jestem bardzo zadowolony z gry moich piłkarzy. Mieliśmy 4-5 szans na zdobycie bramki, ale niestety nie udało się. Cieszy mnie to, że gramy na połowie przeciwnika. Wypadałoby te akcje ofensywne dobrze wykończyć i wówczas moglibyśmy mówić o pełnym sukcesie. Jeśli będziemy tak dalej grali, to na pewno przyjdą z tym i zwycięstwa.
Dariusz Fonalak (trener Ruchu Chorzów):
- Wygraliśmy dzisiaj z drużyną piłkarsko lepszą od nas. Z tego się cieszę podwójnie. Widzieliśmy w dzisiejszym meczu wysoki poziom. Kilku zawodników zaliczyło nawet bardzo wysoki poziom. Wyszliśmy trójką napastników, bo chcieliśmy ten mecz wygrać. Założenia na ten mecz? Pierwsze 20 minut – atak na bramkę ŁKS-u. Zagraliśmy tak w pierwszej połowie tylko 10 minut. W drugiej odsłonie meczu zaczęliśmy również od ataku. Był to plan najlepszy w naszym wykonaniu. W założeniach niestety nie było, by grać tak samo w pozostałych fragmentach gry tego spotkania. Niemniej jednak cieszę się, że dzisiaj wygraliśmy i rozpoczęliśmy ten sezon punktowo.
Ruch Chorzów - ŁKS Łódź 1:0 (0:0)
Strzelcy:
Bizacki 47'
Kartki:
Foszmańczyk, Petasz - Sierant, Łochomski
Składy:
Ruch: Nowak - Myszor, Klaczka, Bartnik - Foszmańczyk (Smarzyński 70'), Pulkowski (Wawrzyńczok 60'), Bonk, Petasz (Balul 80') - Bizacki, Śrutwa, Ćwielong.
ŁKS: Wyparło - Barkanichkov (Kamiński 85'), Kłus, Kościuk, Leszczyński - Łakomy, Łochomski (Sotirović 64'), Mysona, Radunović - Sierant (Rączka 71'), Sypniewski.
Arbiter: Adam Konarski (Wielkopolski ZPN)
Widzów: 3.000
Reszta par 2 kolejki:
Górnik Polkowice - Radomiak Radom 1:0
Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Piast Gliwice 1:1
Widzew Łódź - Zagłębie Sosnowiec 5:2
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 3:1
Kujawiak Włocławek - Heko Czermno 0:1
Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 2:0
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lechia Gdańsk 1:1
Szczakowianka Jaworzno - Polonia Bytom 2:1
Dotyczące meczu:
- zapowiedź,
- wypowiedzi pomeczowe,
- fotogaleria.