- Z wyniku 0:2 doprowadzić do remisu, wcale nie jest łatwo. Mogliśmy nawet wygrać to spotkanie, a ja sam miałem niezłą sytuację podbramkową. Niestety, nie udało się, ale ze zdobytego jednego punktu powinniśmy być zadowoleni. Przecież to Widzew prowadził różnicą dwóch bramek - słusznie zauważył, po meczu z łodzianami, napastnik Ruchu Chorzów, Łukasz Janoszka.
Po sześciu spotkaniach beniaminek z Chorzowa na swoim koncie siedem "oczek". Jest pan zadowolony z takiego początku sezonu?
- Co prawda jesteśmy beniaminkiem, ale to akurat nie ma większego znaczenia. Uważam, że nasz dorobek punktowy mógłby się prezentować bardziej okazale, bo w niektórych spotkaniach mieliśmy bardzo duże szanse na zwycięstwo. Były spore szanse, aby zajmować wyższą lokatę w tabeli, ale należy się cieszyć z tego, co jest.
Ruch walczy tylko o utrzymanie czy może coś więcej?
- Jak na razie nie został przed nami wyznaczony konkretny cel. W chwili obecnej staramy się koncentrować na najbliższych meczach ligowych i walczyć o komplet "oczek". Myślę, że będziemy mogli przedstawić swoje plany po rundzie jesiennej, ponieważ dopiero wtedy sytuacja w tabeli powinna być bardziej klarowna.
Waszym głównym priorytetem w bieżących rozgrywkach jest na pewno utrzymanie. Czy z tymi zawodnikami w składzie będzie w stanie to zdziałać?
- Wydaje mi się, że obecnie trener Radolsky dysponuje w miarę wyrównaną i silną kadrą. Byt w Orange Ekstraklasie powinniśmy sobie zapewnić bez najmniejszych problemów, środek tabeli też jest w naszym zasięgu, a może nawet Ruch pokusi się o coś więcej...
Dzień po spotkaniu z Widzewem Łódź wyjeżdża pan na konsultację szkoleniową reprezentacji młodzieżowej. Drużynę trenera Zamilskiego czekają mecze z Kazachstanem i Rosją. Jakie są pańskie oczekiwania przed tymi spotkaniami?
- Jeśli chodzi o moją osobę, to przede wszystkim chciałbym pojawić się na murawie. Zwłaszcza, że podczas konfrontacji z Gruzją na murawę w ogóle nie wybiegłem. Na pewno celem całej drużyny będą dwa zwycięstwa, ponieważ naszymi przeciwnikami są zespoły, z którymi możemy wygrać.
Jak pan ocenia konkurencję o miejsce w linii napadu? Jest między innymi Dawid Janczyk z CSKA Moskwa...
- ... i Piotrek Ćwielong z Wisły. Walka między nami o wyjściową "jedenastkę" zapewne będzie zacięta, a trener wybierze najlepszych. To nawet dobrze, że szkoleniowiec będzie miał szerokie pole do manewru i wystawi tego zawodnika, który najbardziej przypadnie mu do gustu. A ten, który otrzyma już szansę gry, będzie musiał zaprezentować się z jak najlepszej strony, bo inaczej wyląduje na ławce rezerwowych.
A jaka jest obecnie sytuacja Łukasza Janoszki w Ruchu Chorzów? Z Górnikiem Zabrze zagrał pan całe spotkanie, z Koroną 53. minuty, z Widzewem tylko 24.
- Ostatnio przytrafił mi się słabszy mecz z Kolporterem i trener Radolsky, wystawiając zawodników w najwyższej formie, posadził mnie na ławce rezerwowych. Ja się jednak nie załamuję, tylko nadal zamierzam ciężko pracować na treningach i chcę przekonać szkoleniowca do tego, aby na mnie stawiał.
Powracając do spotkań reprezentacji młodzieżowej, obiecuje pan zwycięstwa?
- Mogę powiedzieć, że na pewno będziemy się starali za wszelką cenę wygrać. Nie chciałbym jednak niczego obiecywać, żeby potem ktoś przypadkiem nie łapał mnie za słówka.
Wytypuje pan konkretne rezultaty?
- Ciężko stwierdzić, ale cieszyłbym się ze zwycięstw 1:0.
Wytrzyma pan takie obciążenie? Najpierw liga, potem reprezentacja młodzieżowa - nie będzie pan miał zbyt wiele wolnego czasu...
- Zgadza się, ale takie jest życie piłkarza. W tym zawodzie czekają na nas ciągle jakieś wyjazdy, zgrupowania, mecze - nie ma łatwo. Jestem jednak przekonany, że wytrzymam ten okres bez problemu, ponieważ pod tym względem jestem dobrze przygotowany.
20-letniego zawodnika nie przeraża taka perspektywa?
- Gdy wyjeżdżam na dłużej, to zdarza się, że trochę tęsknię za swoją dziewczyną, znajomymi, rodziną. Staram się o tym zbytnio nie myśleć i wówczas czas upływa znacznie szybciej.
źródło: sportowefakty.pl
fot. Marcin Miler