W ostatnim spotkaniu Krzysztof Bizacki nie zagrał od pierwszej minuty. Większość kibiców to ucieszyło. Jest jednak opozycja, która uważa że zawodnik ten powinien wychodzić na kolejne mecze w podstawowej jedenastce. Ponadto popularny "Bizak" prawdopodobnie już jutro przedłuży kontrakt z chorzowskim Ruchem. Będzie to już jego dwunasty sezon na Cichej 6. Na te i inne tematy rozmawialiśmy z samym piłkarzem.
- Czy podpisał Pan już nowy kontrakt z Ruchem Chorzów?
- Kontrakt podpiszę prawdopodobnie jutro. Jeżeli nie to na pewno w najbliższych dniach. Wszystkie szczegóły mamy już dogadane. Będzie on obowiązywał na rok, z opcją na sześć miesięcy.
- Znane są Panu losy braci Jędrowskich oraz Przemysława Łudzińskiego? Marcin i Michał mieli kontrakty podpisać już w ubiegłym tygodniu, a do tej pory nic z tego nie wynikło.
- Niestety nie wiem czy będą w szerokiej kadrze Ruchu. Sprawa Przemka Łudzińskiego jeszcze nie upadła. Działacze Ruchu mają wielką ochotę na jego pozyskanie. Niestety nie można tego samego powiedzieć o działaczach Amici. Jednak w dalszym ciągu trwają rozmowy.
- Podczas ostatniego meczu z Widzewem Łódź nie zagrał Pan od początku, co jest jakby nowością. Od dłuższego czasu był Pan podstawowym zawodnikiem „Niebieskich”. Jak Pan się na tą sytuację zapatruje?
- To nie jest pytanie do mnie, tylko do trenera. Nie ode mnie zależy czy zagram czy nie. Mam tylko nadzieję, że źródłem mojej nieobecności w pierwszej jedenastce nie są powody osobiste, lecz sportowe.
- Czyli będzie się Pan starał ponownie wywalczyć miejsce w podstawowej jedenastce?
- Tak, tak oczywiście. Moim celem jest gra od pierwszej minuty.
- Z jakim nastawieniem wyjdziecie na najbliższy mecz z ŁKS-em Łódź?
- Na pewno będziemy grać o zwycięstwo, bo to jest najważniejsze. W ostatnim meczu z Widzewem wypadliśmy słabo. Teraz będzie okazja, żeby się poprawić i bardzo byśmy chcieli tego dokonać.
- Czyli będą trzy punkty?
- No czy będą… My będziemy grali o trzy punkty, ale czy będą to się okaże dopiero po meczu.
- Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam.
- Dziękuję.