Marcin Robak strzelił Ruchowi pierwszą bramkę z gry w tym sezonie. Inne gole zawodnicy z Chorzowa tracili po stałych fragmentach. Każdy z nich wzbudził mniejsze bądź większe dyskusje. - Mam to policzone. Niestety, żadna z tych decyzji nie była w porządku! Boli, że z takich powodów uciekają punkty - wzdycha trener Duszan Radolsky.
Poniedziałek został poświęcony na to, aby podnieść morale zespołu. - Może sędziowie nie lubią Ruchu? Faktem jest, że tracimy przez nich punkty i pieniądze z tytułu premii - martwi się Ireneusz Adamski, który zdążył w tym sezonie sprokurować już dwa rzuty karne.
Gawron, czyli wróg
Maraton rozpoczął się w Grodzisku, gdzie defensor „niebieskich” został trafiony w rękę. Nie było to zagranie rozmyślne, ale sędzia Marcin Borski uznał, że łokieć Adamskiego zagrodził piłce drogę do siatki. - Moim zdaniem, to pomyłka. Problemu nie było, bo wtedy udało się i tak wygrać - przypomina „Adams”. Bez punktów beniaminek wyjechał z Krakowa, a o zwycięstwie „Pasów” zadecydował rzut wolny z 16 metrów. - Nie faulowałem! - zarzekał się obrońca Grzegorz Baran, ale gorzką pigułkę przełknął w miarę spokojnie.
Leszek Gawron przebrał miarkę w Zabrzu. Rzut karny i czerwona kartka za faul, którego nie było. - Sędzia popełnił aż dwa błędy! - kręcił głową Robert Mioduszewski, a jego racje potwierdziła Komisja Ligi, która odstąpiła od zawieszenia 33-letniego bramkarza. - Nie będziemy narzekali. Może do nas też się szczęście uśmiechnie - machnął rękę Wojciech Grzyb, ale wtedy jeszcze nie wiedział, że o porażce z Koroną de facto znów zaważy sędzia...
Duszenie złości
Gwizdał człowiek z nazwiskiem. - Mieliśmy bardzo dobre zdanie o Hubercie Siejewiczu, bo ten arbiter świetnie prowadził nasz mecz z Zagłębiem Sosnowiec. Zresztą w niedzielę było podobnie, aż do momentu... - Ireneusz Adamski wraca pamięcią do starcia z Maciejem Kowalczykiem. Napastnik Korony na pełnej szybkości wpadł w pole karne i efektownie się przewrócił. - Poczułem, że rywal uderzył mnie kolanem - zarzekał się Kowalczyk, ale jego słów nie potwierdziły powtórki telewizyjne. Adamski z rozgoryczenia padł na murawę.
- Dziwi mnie, że piłkarze gospodarzy nie zgłaszali pretensji do arbitra - powiedział Mirosław Ryszka, sędzia międzynarodowy i ekspert stacji Canal+. Cytowane słowa podziałały na chorzowian jak czerwona płachta na byka. - Jak można powiedzieć coś takiego na cały kraj? Miałem pretensje do sędziego, ale przecież nie wbiegnę na boisko, bo zostanę odesłany na trybuny, a sędzia decyzji i tak nie zmieni - irytuje się Duszan Radolsky. Chorzowianie nie rzucili się na arbitra, bo Słowacki szkoleniowiec nauczył ich pokory. Jak? - Żółta kartka za pyskówkę z sędzia, to od razu kara finansowa nałożona przez trenera - zdradza Adamski.
źródło: Sport