Mecz przyjaźni pomiędzy Widzewem Łódź, a Ruchem Chorzów zakończył się zasłużoną wygraną gospodarzy. Łodzianie od samego początku przeważali, oddali aż trzynaście strzałów, z czego aż siedem w światło bramki Sebastiana Nowaka. Dla porównania „Niebiescy” oddali ich o ponad połowę mniej.
Od początku do ataku rzucili się Widzewiacy. Celnie strzelał Iwan, ale „Seba” nie dał się zaskoczyć. Chorzowianie odpowiedzieli na to groźnym strzałem zza pola szesnastki Tadeusza Bartnika. Niestety piłka o centymetry minęła bramkę Kościukiewicza. Średni występ zaliczył Michał Pulkowski, który grał na zmianę, dobrze i źle. Często nie wychodziły mu dośrodkowania, ale za to skutecznie przeszkadzał gospodarzom w atakach.
W 35 minucie spotkania na stadionem Widzewa zaczął padać deszcz. Po chwili duża grupa miejscowych kibiców przebiegła przez plac gry, aby schronić się pod dachem trybuny krytej.
W końcówce pierwszej połowy działo się najwięcej. Najpierw Tomasz Foszmańczyk przeprowadził ciekawą oskrzydlającą akcję, po której niecelnie strzelał Grzegorz Bonk. Kilka sekund później z drugiej strony boiska stuprocentową sytuację zmarnował Grzelak. Po chwili wymarzoną okazję do objęcia prowadzenia miał Mariusz Śrutwa. Niestety… Jak nie idzie to nie idzie. Strzelił obok bramki, po czym złapał się za głowę i padł na ziemię.
Sprawdziło się piłkarskie porzekadło, iż niewykorzystane okazje się mszczą. Po dośrodkowaniu Rafał Pawlak trafił w słupek. Futbolówka wróciła z powrotem do niego i to wystarczyło... Sebastian Nowak przy dobitce był bezradny. Chwilę później arbiter główny spotkania – Jacek Walczyński – odgwizdał koniec pierwszej części meczu.
10 minut po rozpoczęciu drugiej odsłony Bartłomiej Grzelak znalazł się w sytuacji sam na sam. Minął Nowaka i strzelił do pustej bramki, lecz na szczęście chorzowian piłkę z linii wybił Tadeusz Bartnik. W 65 minucie spotkania nastąpiła niemal kopia poprzedniej akcji. Tyle, że tym razem na posterunku był Marcin Klaczka.
W 73 minucie rzut wolny wykonywali chorzowianie. Tomasz Kościukiewicz odbił piłkę, do której dopadł napastnik gości. Po jego dobitce futbolówka trafiła w słupek. Później próbowali jeszcze Grzegorz Bonk i Piotr Ćwielong, ale nic z tego nie wynikło.
Wydawało się, że nic ciekawego już się nie wydarzy, tymczasem rzut rożny wykonywał Jarosław Lato. Mocno zakręcił piłkę i przy pomocy ulewnego deszczu zaskoczył Sebastiana Nowaka.
Trener Dariusz Fornalak przed rozpoczęciem sezonu powiedział, że na obozie w Wiśle wszystkie braki zostały uzupełnione. W meczu z Widzewem mogliśmy się przekonać, że to tylko puste słowa. Trzeba mieć jednak nadzieję, że w najbliższym meczu zobaczymy, choć trochę lepszy futbol. W przeciwnym razie może się powtórzyć sytuacja z ostatniej rundy wiosennej, kiedy kibice zaczęli słownie „obwiniać” Jerzego Wyrobka. Pewne jest natomiast to, że nie można czekać tak długo ze zmianą trenera. Wszyscy widzieli jak to się skończyło. Baraży o utrzymanie nikt z pewnością w Chorzowie nie chce.
Widzew Łódź - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)
Strzelcy:
Pawlak 45', Lato 89'
Kartki:
Kuzera - Bonk, Smarzyński
Składy:
Widzew: Kościukiewicz - Michalski, Białek, Szeliga, Iwan (78' Konieczny), Lato, Kuzera, (72' Maras), Pawlak, Grzelak (90' Świerblewski), Wawrzyniak, Wyczałkowski.
Ruch: Nowak - Myszor, Klaczka, Bartnik, Balul (65' Bizacki) - Foszmańczyk, Bonk, Pulkowski (65' Wawrzyńczok), Smarzyński - Śrutwa (85' Janoszka), Ćwielong.
Arbiter: Jacek Walczyński (Lubelski ZPN)
Widzów: 5.000 (w tym około 500 Ruchu)
Konferencja prasowa:
Stefan Majewski (trener Widzewa Łódź):
- Sam byłem ciekawy jak zagramy w dzisiejszym spotkaniu, bowiem drużyna była w przerwie letniej przebudowana. Byliśmy zespołem, który prowadził grę, a Ruch dobrze się bronił. Oczywiście popełniliśmy błędy, jak w przypadku podania do bramkarza. Stworzyliśmy też kilka akcji, które mogły się zakończyć bramką. Te akcje nie były przypadkiem i dlatego gratuluję moim zawodnikom.
Dariusz Fornalak (trener Ruchu):
- Graliśmy jak nigdy dotąd, a przegraliśmy jak zawsze. To jest ocena mojego spotkania. Obie drużyny stworzyły dobre widowisko i mecz mógł się podobać. Na pewno bramka stracona do szatni spowodowała, że musieliśmy zmienić taktykę. Bramka kuriozum w naszym wykonaniu spowodowała, że marzenia o remisie prysnęly jak bańka.
Reszta par 1 kolejki:
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Heko Czermno 0:0
Zagłębie Sosnowiec - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1
Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 1:1
Radomiak Radom - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:0
Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie - Górnik Polkowice 3:1
Polonia Bytom - ŁKS Łódź 0:0
Śląsk Wrocław - Kujawiak Włocławek 1:0
Piast Gliwice - Szczakowianka Jaworzno
Dotyczące meczu:
- zapowiedź.