Wywiad z Arielem Jakubowskim
Zagra Pan z Koroną?
Ariel Jakubowski: - Bardzo bym chciał. Mam problem z nogą. Mój staw skokowy jest nie tylko stłuczony, ale jeszcze na dodatek skręcony. To cena za zwycięstwo w meczu z Zagłębiem Sosnowiec. Jestem w trakcie leczenia - masaże, basen - i noga z każdym dniem wygląda lepiej. Do niedzieli zostało jeszcze trochę czasu, wierzę, że zdążę.
Po czterech kolejkach Korona i Ruch mają po sześć punktów. Myśli Pan, że siła obu drużyn jest podobna?
- W Kielcach mają bardzo silny zespół, ich aspiracje sięgają nawet mistrzostwa. Mieli słabszą końcówkę rundy wiosennej, ale teraz - po przebudowie drużyny - znowu trzeba się z nimi liczyć. Trudno znaleźć u nich słabe punkty. No, może nie są tak zgrani...
Jak Ruch? Z boku prezentujecie się niczym monolit.
- A od środka wygląda to jeszcze lepiej (śmiech). Dobrze się już znamy, a rozumiemy jeszcze lepiej. Atmosfera jest super!
Na razie plasujecie się w środku stawki, a gdzie chcecie skończyć?
- Na pewno wyżej niż niżej. Uważam, że przy odrobinie szczęścia mogliśmy mieć teraz kilka punktów więcej. Porażki z Cracovią i Górnikiem Zabrze były bardzo pechowe.
Pierwszy raz w tym sezonie mecz Ruchu rozgrywany w Chorzowie będzie transmitowany przez Canal+. Piłkarze pamiętają w czasie gry, że ich każdy ruch śledzi kamerzysta?
- Może taka myśl czasami przebiegnie przez głowę, ale to nie ma żadnego wpływu na naszą grę. Tylko się cieszyć, że doczekaliśmy się transmisji, to podnosi prestiż spotkania.
Szkoda tylko, że trybuny będą niemal puste?
- Rozmawialiśmy o tym w szatni. To będzie fatalnie wyglądać. Mam jednak nadzieję, że ci kibice, którzy wejdą na stadion, też stworzą niezapomnianą atmosferę.
Kibice nie proszą Pana o załatwienie wejściówki ekstra?
- Byłoby trudno. Dostajemy z klubu tylko jeden karnet, który najczęściej dajemy najbliższym.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice