Tomasz Balul, wychowanek chorzowskiego Ruchu, poznaje uroki życia na Białorusi. - Czuć ciężką rękę prezydenta Łukaszenki. Na każdym rogu stoi policjant w wielkiej czapce. - opowiada.
Przejście Balula do MTZ Ripo Mińsk to jedna z transferowych niespodzianek lata. Niektóre media podały nawet, że chorzowianin jest pierwszym Polakiem w lidze białoruskiej. Na archiwalnej internetowej stronie Sławii Mozyrz można jednak znaleźć informację, że w 2003 roku piłkarzem tego klubu był Jacek Cieśla (dziś niemiecki FSV Wacker 90 Nordhausen).
Żałuje, że nie wkuwał rosyjskich słówek
Balul przyznaje, że nigdy nie przypuszczał, że będzie zarabiał na życie w Mińsku. - Latem nie mogłem znaleźć klubu. To znaczy było kilka propozycji z drugiej ligi, ale nic konkretnego. Menedżer zaproponował mi, żebym pojechał do Gutowa na zgrupowanie Ripo. "Uda się to dobrze, nie to nic nie stracisz" - przekonywał. No i się udało! Działacze od razu zaproponowali mi trzyletni kontrakt. Na początek zgodziłem się jednak na półroczną umowę. Bałem się, jak to będzie - przyznaje.
Po kilku tygodniach Balul już wie, że źle nie trafił. Sponsorem klubu jest litewski bankier i biznesmen Władimir Romanow, który oprócz Ripo zarządza też litewskim FBK Kowno i szkockim Hearts of Midlothian.
- Ma też udziały w klubach na Litwie i w Austrii. Ja jestem zatrudniony w jego litewskiej firmie, ale są też piłkarze, którzy są na etatach w miejscowej fabryce traktorów - mówi. To właśnie stąd określenie "Traktor Boys", jak nazywają zawodników Ripo białoruscy kibice.
Chorzowianin żałuje teraz, że nie przykładał się do nauki rosyjskiego. Jego tłumaczem i najbliższym kolegą w zespole jest bramkarz Aleksander Sulima. - Rodzina Saszy pochodzi z Grodna. Chłopak świetnie mówi po polsku - chwali.
To właśnie Sasza oprowadził Balula po ulicach Mińska. - Miasto jest olbrzymie. Codziennie odkrywam jakieś nowe, ciekawe miejsca. Na ulicach czuć ciężką rękę prezydenta Łukaszenki. Na każdym rogu stoi policjant w wielkiej czapce. A pod nogami nie znajdziesz nawet małego papierka. Tak mają czysto! - mówi.
Balul porusza się po mieście metrem. Podróż z osiedla, gdzie mieszka, na stadion zajmuje mu zaledwie 10 minut.
Blok chorzowianina znajduje się przy ulicy... - No właśnie? Przy jakiej ulicy? Gdzie my mieszkamy? - w tle słychać jak Balul pyta kolegę z zespołu. - Aha na Wacławskiej! Mieszkam sobie na dziesiątym piętrze. Z balkonu widzę stadion Dynama Mińsk. Tak jak w centrum miasta jest czysto to już o moim bloku nie mogę powiedzieć tego samego... Ważne jednak, że mieszkanie mam komfortowe i przytulne. Obok mieszkają też inni obcokrajowcy. A w drużynie mamy też Gwinejczyka, Serba, Ukraińca - wylicza.
Sto tysięcy za mistrzostwo
Piłkarz przyznaje, że czuje się Mińsku samotny. - Rozmowy telefoniczne nie wystarczają. Teraz czekam na przyjazd mojej dziewczyny Dagmary. Wiza jest już załatwiona. Będzie ze mną przez miesiąc, potem musi wracać do Polski, na studia - wyjaśnia.
Balul większość dnia spędza w klubie. Jego trener Jurij Pontus jest fanatykiem ciężkich treningów. - Tak w kość jeszcze nigdy nie dostałem. Po zajęciach nie mam czasami nawet siły myśleć. Ale trener Pontus to świetny fachowiec i wszyscy robimy co każe, bez gadania - tłumaczy.
Zespół Polaka gra na Traktor Stadium, który może pomieścić około 20 tysięcy widzów. - Kibiców nie mamy jednak tak dużo. Ostatnio było ich dwa tysiące. Fanatyków jest może z 50. To oni trzymają doping, jeżdżą za nami na wyjazdy - mówi.
Balul podkreśla, że stadion jest funkcjonalny i zadbany, ale nie zadowala właściciela klubu. - Pan Romanow już się przymierza do budowy nowego obiektu. Na naszej stronie internetowej można zobaczyć gotowy projekt - tłumaczy.
Chorzowianin nie miał jeszcze okazji spotkać się z mitycznym Romanowem. - Koledzy mówią, że przyjeżdża rzadko. Tylko na najważniejsze mecze. Teraz chce mistrzostwa! Premie mają być wysokie. Nawet 100 tysięcy dolarów na głowę - podkreśla.
Po 16. (z 26 kolejek) białoruskiej ekstraklasy Ripo jest drugie i traci sześć punktów do Bate Borysów. - Nasz rywal do mistrzostwa jest bardzo mocny. W ogóle liga jest silna. Na razie zagrałem w dwóch meczach - raz o punkty i drugi raz w pucharze - i już wiem, że Ruch Chorzów czy Górnik Zabrze walczyłby tutaj co najwyżej o środek tabeli - zapewnia.
Balul dopytuje się, jak wyglądały piątkowe derby. Krzywi się na wiadomość, że o zwycięstwie zabrzan przesądził karny z kapelusza. - Jeżeli mi się tutaj nie powiedzie to chciałbym wrócić. Pewnie, że do Ruchu! - uśmiecha się.
Klub Balula powstał w 1947 roku w czasie budowy Mińskiej Fabryki Traktorów. Na początku jego członkami byli niemieccy jeńcy wojenni, a później personel fabryki. Rok później klub zmienił status z amatorskiego na profesjonalny. W 2002 roku połączył się z Republikańskim Instytutem Profesjonalnej Edukacji. Największym osiągnięciem Ripo jest Puchar Białorusi zdobyty w 2005 roku.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice