Blisko 2.500 kibiców Ruchu Chorzów spotkało się w piątkowy wieczór na bocznym boisku stadionu Ruchu, by na specjalnym telebimie obejrzeć derby Górnego Śląska. Pomimo, iż wynik spotkania nie ułożył się po myśli "Niebieskich", po ostatnim gwizdku sędziego chorzowscy kibice śpiewali "Jesteście najlepsi" i "Nic się nie stało". Część sympatyków zaczekała nawet na przyjazd zawodników Ruchu z Zabrza, by podziękować im za ogromną walkę pozostawioną na boisku.
Kibice "Niebieskich" schodzili się na stadion już od godz. 18. Początkowo wydawało się, że frekwencja nie będzie zbyt zadowalająca. Jednak z minuty na minutę kolejki do kasy stawały się coraz to dłuższe. W efekcie, na pół godziny przed rozpoczęciem transmisji trzeba było otworzyć drugą kasę.
Sympatycy wykupili wszystkie bilety-cegiełki! Ta wiadomość szczególnie musiała ucieszyć rodziców 4-letniego Maciusia i 10-letniego Przemka, bowiem kwota uzyskana ze sprzedaży wejściówek zostanie przekazana na rehabilitację ich synów.
W trakcie spotkania nie zabrakło chóralnych śpiewów – Niech nas usłyszą piłkarze w Zabrzu – zachęcał do śpiewania jeden z fanów. A najgłośniej było wtedy, gdy do sytuacji strzeleckich dochodzili piłkarze Ruchu. - Niebiescy, niebiescy, niebiescy…- znany okrzyk niósł się po całym obiekcie, gdy Grzegorz Baran był o włos od wyrównania.
Fani Ruchu przygotowali na to spotkanie oprawę! W trackie drugiej połowy przy telebimie rozbłysły stroboskopy i jedna raca. – Przynajmniej nam za to PZPN nie da kary – żartobliwie mówili kibice. Chwilę później na ekranie można było zobaczyć podobny pokaz kibiców Górnika, tyle że złożony z większej ilości pirotechniki.
Niestety spotkanie zakończyło się porażką Ruchu. Ale to nie przeszkodziło kibicom, by podziękować swoim zawodnikom za grę. Kilkudziesięciu kibiców zaczekało na piłkarzy przy wejściu do budynku i gdy tylko na parking klubowy podjechał autobus, momentalnie wzniósł się doping. Do tego odpalona została kolejna raca. - Jesteśmy z wami, Niebiescy jesteśmy z wami – pokrzykiwali do swych piłkarzy, którzy ze smutnymi wyrazami twarzy podziękowali za miłe przyjęcie, a następnie po kilku minutach rozjechali się do domów.