Kapitan Ruchu żałuje, że w Zabrzu zabraknie chorzowskich kibiców.
Jaka była liga bez meczów Górnika z Ruchem?
Wojciech Grzyb: - Uboga. Derby Śląska dodają prestiżu całym rozgrywkom. Czekałem na te mecze, a co gorsze, w pewnym momencie obawiałem się, że zagramy, ale... w drugiej lidze. Na szczęście to Ruch dołączył do Górnika, a nie odwrotnie. Mam nadzieję, że poziom spotkania, zaangażowanie sprawią, że tak jak przed laty derbami będzie żył cały Śląsk, a dyskutować będzie o nich cała Polska.
Szkoda, że na stadionie Górnika zabraknie chorzowskich kibiców...
- Wielka, bo widowisko tylko na tym straci. Wiem, że nasi fani zbiorą się na Cichej i będą nas dopingować przed specjalnym telebimem. Mimo wszystko, liczę, że na trybunach w Zabrzu też się pojawią. Ciężko będzie im się przebić przez kilkanaście tysięcy gardeł, ale już sama ich obecność będzie dla nas ważna.
Trener Duszan Radolsky mówi, że tylko mieszanka skuteczności z Grodziska, taktyki ze spotkania z Cracovią doprawiona wolą walki z meczu z Zagłębiem może dać Ruchowi sukces w Zabrzu.
- Też bym sobie tego życzył, wtedy powstałby zespół idealny. Ostatnio ktoś mi powiedział, że jesteśmy faworytem, zaraz jednak wyprowadziłem go z błędu. Ja pojadę do Zabrza z respektem dla rywala, a szanse oceniam po równo.
Domyślam się, że w szatni Górnika padają teraz słowa - "Z kim mamy wygrać jak nie z Ruchem?". Żałuję, że nie zdobyli punktów w Krakowie, może wtedy nie byliby tacy naładowani energią. A tak trzeba się spodziewać, że ruszą na nas nawałnicą. Trzeba to mądrze rozegrać, skutecznie skontrować. Górnik nie gra złej piłki, ale jest w dołku. Postaramy się to wykorzystać.
W barwach Ruchu zagrał Pan z Górnikiem tylko w grupach juniorskich. Jakieś miłe wspomnienia?
- Porażka w Chorzowie po golu straconym w ostatniej minucie... W trampkarzach też była porażka. Fatalnie grało mi się też z Górnikiem, gdy byłem piłkarzem Odry Wodzisław. Sześć spotkań i zaledwie jeden remis. Odra wymęczyła wygraną dopiero po tym, gdy zmieniłem klub. Przed meczem z Górnikiem wolę wspominać okres spędzony w Radzionkowie - wygraliśmy wtedy dwa razy. I tego się trzymajmy!
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice