Duszan Radolsky nie zadowala się dobrym startem. Słowacki szkoleniowiec nadal szuka lepszych rozwiązań. Nowym eksperymentem było ustawienie w ostatnim meczu Ariela Jakubowskiego. - Na stoperze rozegrałem pierwszy mecz o ligowe punkty - przyznaje 30-letni zawodnik, kojarzony przede wszystkim z bieganiem przy bocznych liniach i wrzucaniem piłek w pole karne. - Nie wyciągnąłem Ariela "z kieszeni". Na środku obrony był przeze mnie testowany w meczach kontrolnych. Grał dobrze, dlatego zagrał też przeciw Zagłębiu - tłumaczy Duszan Radolsky.
Jakubowski, mimo bagażu nowych zadań, zagrał niemal bezbłędnie. - Rozmawiałem z trenerem, pytał czy czuję się na siłach, aby zagrać na stoperze, bo to newralgiczna pozycja. Nie było chyba źle. Słucham podpowiedzi kolegów. Ciąży na mnie odpowiedzialność, więc nawet mi nie przychodzi do głowy, aby wyczyniać jakieś cuda. Jeśli boczni obrońcy popełnią błąd zaraz "kasuję" rywala - przedstawiamy z uśmiechem plan działania zawodnika, który na ławkę posadził doświadczonego Marcina Klaczkę i młodego Macieja Sadloka. - Klaczka jest wolniejszy od Jakubowskiego - tłumaczy swoje posunięcie Duszan Radolsky.
Myli się jednak ten, kto myśli, że "spawanie" obrony "Niebieskich" jest na ukończeniu. Do Chorzowa przyjechał wczoraj Toni Golem. Chorwacki obrońca był niedawno sprawdzany przez Ruch, ale kontraktu podpisać nie mógł, bo był wówczas związany jeszcze z Górnikiem Łęczna. Teraz zanosi się na to, że zostanie czwartym nabytkiem beniaminka w tym okienku transferowym, dziś finisz rozmów.
Znowu problem ma zatem Ariel Jakubowski. - Może gdybym był przypisany do konkretnej pozycji, to łatwiej wywalczyłbym miejsce w pierwszym składzie? - zastanawia się "Ari". - Na szczęście na Cichej każdy czuje się potrzebny, bo panuje świetna atmosfera, a i trener na każdym kroku zaznacza, że przygląda się bacznie każdemu z nas - dodaje.
źródło: Sport