Trybuny stadionu Ruchu Chorzów zapełniony kibicami ubranymi w barwy niebiesko-czerwone, a nie niebieskie. Nieprawdopodobne! A jednak prawdziwe. Fani Polonii Bytom nie zawiedli i na pierwszy mecz swojej drużyny, która wystąpiła w roli gospodarza tłumnie przybyli do Chorzowa. Przypomnijmy, że bytomianie nie mogą grać na własnym obiekcie, bo nie spełnia wymogów licencyjnych i w ekstraklasie mogą grać, bo władze Chorzowa i Ruchu udostępniły im swój stadion. Damian Bartyla, prezes Polonii i prezydent Bytomia, Piotr Koj, aby okazać swoją wdzięczność za ten gest wręczyli prezydentowi Chorzowa, Markowi Koplowi bukiet kwiatów i koszulkę Polonii. Z kolei piłkarze wyszli na murawę w specjalnych koszulkach, na których umieszczono znaczki Polonii i Ruchu.
W meczu z Cracovią Polonia nie była faworytem, nie wiadomo też było jak zawodnicy spiszą się na nowym dla nich obiekcie. Jedynie dla Dariusza Fornalaka obiekt przy ul. Cichej nie ma żadnych tajemnic. - Na Ruchu czuję się jak w domu. Przez czternaście lat grałem tu w piłkę i odnosiłem największe sukcesy w swojej karierze. Zawsze chętnie wracam na Cichą - powiedział.
Jego podopiecznym trema też szybko minęła. Fani Polonii postarali się, by ich piłkarze czuli się w Chorzowie jak u siebie. Przez całe spotkanie nie szczędzili gardeł i głośno dopingowali swoją drużynę.
- Dla nas gra na Ruchu to jak wyjazd. Nawet tu nie trenowaliśmy. Ale nasi kibice spisali się fantastycznie - stwierdził Jacek Trzeciak, który zastąpił w podstawowej jedenastce Polonii, Grzegorza Podstawka. - Chcę podkreślić wielką rolę w tej wygranej naszych kibiców. Im dedykujemy nasze zwycięstwo - dodał Grzegorz Żmija bramkarz Polonii.
źródło: Dziennik Zachodni