Multum problemów ze skompletowaniem składu na rozpoczynający się niebawem sezon piłkarski II ligi będzie miał trener Dariusz Fornalak. Plaga kontuzji nawiedziła właśnie 24-osobową kadrę chorzowskiego Ruchu. Najgorzej wygląda sprawa Dawida Bartosa, który doznał urazu mięśnia dwugłowego i dopiero za 5 dni dowie się, jaka będzie diagnoza lekarzy. Nie w pełni sił są także Piotr Ćwielong, Wojciech Musiał, Dariusz Mrózek i Artur Błażejewski.
- Nie mam dobrych wieści po dzisiejszej konsultacji z doktorem Wawrzynkiem. Niestety krwiak, który się pojawił w miejscu urazu jest tak duży, że nie można niczego zobaczyć. Prawdopodobnie mięśnie są mocno naderwane, ale pełny obraz sytuacji będę miał dopiero za 5 dni. Niemniej całą rundę mam już straconą. Jeśli się pojawię na boisku, to dopiero gdzieś na koniec jesieni – powiedział pechowy obrońca, Bartos.
Ostatnimi dniami na ból w kolanie narzeka także Piotr Ćwielong. – Piotrek na treningu nabawił się urazu i czekamy wszyscy czy jest to coś poważnego czy nie. Mamy nadzieje, że będzie wszystko dobrze i szybko powróci on do zajęć – mówi, zmartwiony ostatnimi kontuzjami, trener Fornalak. – „Pepe” zostanie poddany rezonansowi magnetycznemu, który da nam pełną odpowiedź, jak poważny jest uraz naszego zawodnika – dodaje masażysta, Tomasz Mrochen.
Wcześniej, w sparingu z katowickim Rozwojem Wojciech Musiał skręcił staw skokowy i obecnie jego noga została włożona do gipsu. Zawodnik ten przez miesiąc nie będzie brał udziału w zajęciach z kolegami z drużyny. Przez tyle samo czasu na boisku nie zobaczymy także Artura Błażejewskiego, który leczy uraz lewego kolana.
Skomplikowana jest również sytuacja Dariusza Mrózka, który nabawił się kontuzji jeszcze przed zbliżającą się rundą wiosenną ubiegłego sezonu. Wysoki obrońca na razie indywidualnie trenuje na zajęciach, a jednocześnie nadal jest poddawany konsultacjom u doktora Wielkoszyńskiego.
Niegroźne okazało się natomiast stłuczenie Łukasza Janoszki. Młody „Ecik” wziął dzisiaj normalnie udział w prawie dwugodzinnym treningu. Do pełnej sprawności powraca także Grzegorz Rajman, który przywdział co prawda koszulkę chorzowskiego Ruchu przed spotkaniem z Podbeskidziem, ale w samym meczu nie zagrał. Dobrze wygląda sytuacja Mariusza Śrutwy, który już z pełnym obciążeniem bierze udział w zajęciach z zespołem.
Niestety, próbowany przez dwa spotkania sparingowe system gry czwórką obrońców spełzł na niczym. Wobec absencji Dawida Bartosa trener Fornalak będzie musiał najprawdopodobniej powrócić do ustawienia gry trójką defensorów. – Będziemy się jeszcze wspólnie z zawodnikami zastanawiać, jaki wybrać optymalny wariant gry, bo nie chcę wprowadzać niczego na siłę. Element gry czwórką obrońców jest bardzo dobry i nowoczesny, ale trzeba mieć do tego wykonawców. Te dwa sparingi pokazały, że jesteśmy w stanie tak zagrać, ale kiedy wypadnie jeden zawodnik to mamy problem. Taki kłopot pojawił się już teraz. Do startu rozgrywek pozostało jeszcze kilka dni i wspólnie zastanowimy się, jak tą sprawę rozstrzygnąć – poinformował szkoleniowiec chorzowskiego Ruchu.