W ostatnich dniach spekulowano, że w Chorzowie powoli mija czas niektórych panów. Na razie na drastyczne zmiany nic jednak nie wskazuje. Dyrektor Krzysztof Ziętek po kłopotach Ruchu z licencją co prawda usunął się w cień i przebywał w Warszawie, niedawno wrócił jednak na Cichą do normalnych obowiązków.
Sebastian Nowak - bramkarz "Niebieskich" - z kolei nie ukrywa, że chce zmienić otoczenie. Od dyrektora Ziętka dostał kilkanaście dni temu zgodę, aby udać się na testy do Górnika Zabrze. Spodobał się, a wczoraj był nawet na Roosevelta. Do końca grudnia 25-latek jest jednak związany kontraktem z Ruchem, a że działacze obu klubów nie doszli jeszcze do porozumienia, nadal ćwiczy z drużyną Duszana Radolskiego. - Nadal nic konkretnego na temat przyszłości powiedzieć nie mogę - odpowiada bramkarz, który przegrał rywalizację z solidnym i niemal bezbłędnym Robertem Mioduszewskim. - Nic się nie zmieniło, nadal jesteśmy z Sebastianem dobrymi kolegami - zaznacza obecny numer jeden w bramce chorzowian.
Mioduszewski może popisać świetnymi statystykami: przepuszcza niespełna 0,6 bramki na mecz. W 14 meczach rozegranych w bluzie z "eRką" na piersi, dał się pokonać zaledwie ośmiokrotnie. - Powiedzmy, że moja forma jest dobra - uważa Mioduszewski. Od początku okresu przygotowawczego jego głównym konkurentem jest Matko Perdijić. Chorwat bronił w kilku meczach kontrolnych i -poza umiejętnościami piłkarskimi, czyli zwinnością i skocznością - mógł zaimponować... znajomością języka polskiego. - Matko świetnie porozumiewa się w naszym języku. Nie mamy zresztą żadnych problemów z komunikacją w szatni - zapewnia Mioduszewski.
Te słowa dotyczą także słowackiego duetu Martin Fabusz - Pavol Balaz. Podstaw języka polskiego uczy się już Jovan Ninković, nie musi tego robić za to Eugen Kopyl. Ukraiński bramkarz nie przekonał do siebie sztabu szkoleniowego Ruchu.
źródło: Sport
fot. Marcin Miler