Mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała zakończył się wysoką porażką dla piłkarzy chorzowskiego Ruchu. Obok trzech straconych bramek, należy także dopisać utratę dwóch zawodników (Janoszkę i Bartosa), którzy w wyniku starć z rywalem nabawili się kontuzji. - My graliśmy piłką, a oni strzelali – tak najdosadniej podsumował dzisiejszy sparing Mariusz Śrutwa.
Na trybunach stadionu przy ul. Cichej zebrało się około 200 widzów. Niektórzy jeszcze nie zdążyli porządnie zająć miejsc, a już podopieczni trenera Fornalaka przegrywali 1:0. Fatalny błąd popełnił w obronie Marcin Klaczka, który wyłożył piłkę pod nogi Grzegorzowi Podstawkowi. Napastnik Podbeskidzia nie dał szans Sebastianowi Nowakowi i tym samym goście objęli prowadzenie. Zaraz po wznowieniu gry w jednej z akcji kontuzji doznał Dawid Bartos. – Nie wytrzymał mięsień dwugłowy. Jutro przejdę szczegółowe badania u lekarza, ale już na chwilę obecną wiem, że mój rozbrat z piłką będzie trwał minimum 6 tygodni – powiedział mocno zasmucony obrońca „Niebieskich”.
Chorzowianie mimo straconej bramki dominowali na boisku. W 10 minucie meczu strzałem z dystansu „przywitał się” z publicznością Adrian Fedoruk. Młody napastnik przybył na Cichą kilkadziesiąt minut przed meczem i niemal z marszu wziął udział w sparingu. – Miałem dzisiaj dwie sytuację, po których mogłem strzelić bramki. No cóż, nie udało się. Jest to może po trochu związane z moją niedawno przebytą kontuzją. Na dzień dzisiejszy jestem jednak w miarę zadowolony. Jednakże bardziej zadowolony z tego jak się czuję, aniżeli z mojej postawy na boisku. Będę pracował dalej i zobaczymy co będzie – powiedział po spotkaniu 19-letni piłkarz. A jak wypadł młody zawodnik w oczach trenera Fornalaka? – Adrian pokazał, że coś w nim drzemie. Ja go pamiętam z czasów, kiedy występował w Olimpii Elbląg razem z ojcem. Na pewno mu się jeszcze przyjrzymy.
W 23 minucie spotkania doborową sytuację na zdobycie bramki zmarnował Mariusz Śrutwa. Całą akcję, wspaniałym zagraniem do Fedoruka, zainicjował Piotr Petasz. Ruchliwy napastnik po otrzymaniu piłki, dojrzał w polu karnym Śrutwę, a ten z kolei, będąc 5 metrów przed bramką, trafił…w poprzeczkę. Chwilę później Pulkowski prostopadłym podaniem uruchomił Grzegorza Bonka. Wychowanek Górnika Zabrze zagrał piłkę wzdłuż bramki, ale Adrian Fedoruk nie zdążył wepchnąć futbolówki do siatki.
„Niebiescy” rozkręcali się z minuty na minutę. Przed kolejną szansą stanął po raz kolejny Fedoruk, lecz w porę interweniował Merda. To, co nie wychodziło piłkarzom Ruchu, wspaniale udawało się rywalom. W 36 minucie meczu rezultat podwyższył Piotr Gierczak. W wyniku zamieszania na linii pola karnego, piłka trafia do napastnika Podbeskidzia. Ten bez namysłu decyduje się na strzał w kierunku bramki Nowaka. Bezradny golkiper Ruchu wzrokiem odprowadził lecącą w okienko bramki futbolówkę.
Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy Grzegorz Bonk decyduje się na strzał zza 16 metrów. Zasłonięty bramkarz Podbeskidzia z trudem wybija piłkę na rzut rożny. Chwilę później arbiter spotkania dziękuje piłkarzom za pierwsze 45 minut.
Druga odsłona meczu rozpoczyna się od salwy piłkarzy Ruchu. Trzy niecelne strzały z dystansu były dziełem kolejno: Kutschmy, Pulkowskiego i Bonka. W bramce Ruchu po przerwie zagrał Artur Holewiński. Biorąc pod uwagę jego klika niepewnych interwencji, należy stwierdzić, iż był to jego ostatni występ na Cichej. – Nie wiążemy przyszłości z tym piłkarzem. Był z nami 3 dni. Pokazał się na treningu oraz w grze. Widać, że był mocno zdenerwowany. Życzę mu wszystkiego najlepszego, ale zawodnikiem Ruchu nie będzie – podsumował trener Fornalak.
Kilkanaście minut przed końcem kolejny gracz z ekipy Ruchu doznał urazu. Tym razem Łukasz Janoszka został kopnięty w kostkę, w wyniku czego, musiał opuścić plac gry. – Na szczęście nie wygląda, to aż tak poważnie, jak się początkowo wydawało – poinformował mający dziś wiele pracy, masażysta Tomasz Mrochen. Miejsce młodego napastnika zajął ponownie Fedoruk.
W 76 minucie meczu w doskonałej sytuacji znalazł się Michał Pulkowski, który mając przed sobą bramkarza, trafił na tyle nieprecyzyjnie, że Michałkowski zdołał złapać piłkę. Chwilę wcześniej w podobnej sytuacji znalazł się Smarzyński, z tym że jego strzał powędrował obok słupka.
Dziesięć minut przed końcem meczu wynik spotkania ustalił Artur Rozmus, który po wspaniałym podaniu prostopadłym od jednego ze swych kolegów, znalazł się vis-a-vis bramkarza i nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Ostatnie zrywy chorzowian nie przynoszą już zmiany rezultatu.
W dzisiejszym sparingu przewaga piłkarzy Ruchu na nic się zdała. Cztery celne strzały bielszczan i trzy bramki, chyba najlepiej obrazują przebieg tego spotkania. W zespole trenera Fornalaka na pewno można wyróżnić po raz kolejny aktywnego Petasza, Pulkowskiego oraz doświadczonego Bonka. Nieźle w obronie zagrał także Bartnik, choć problemem stawało się dla niego celne podanie piłki w akcjach ofensywnych. Nie zachwycił także Paweł Pytlarz (Zagłębie Lubin), wprowadzony w drugiej połowy na boisko. Oprócz czerwonych butów niczym innym się nie wyróżniał. Kolejny mecz towarzyski „Niebiescy” rozegrają z Walką Zabrze w sobotę o godz. 11:00, lecz jak na razie nie ustalono jeszcze miejsca rozegrania sparingu.
Wypowiedź pomeczowa:
Dariusz Fornalak (trener Ruchu Chorzów):
- Piłka nożna polega na zdobywaniu bramek i wygrywa ta drużyna, która zdobędzie ich więcej. Dzisiaj tym zespołem było Podbeskidzie. Nam zabrakło niestety skuteczności i konsekwencji z tyłu. Pierwsza bramka to przecież prezent Marcina Klaczki. Takie błędy nie mogą się zdarzać w II lidze.
Ruch Chorzów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:3 (0:2)
Strzelcy:
Podstawski 3', Gierczak 36', Rozmus 80'
Składy:
Ruch Chorzów:
Nowak (46' Holewiński) - Myszor, Klaczka, Bartos (5' Kutschma), Bartnik - Foszmańczyk (46' Smarzyński), Pulkowski, Bonk, Petasz - Śrutwa (46' Janoszka, 70' Fedoruk), Fedoruk (46' Pytlarz).
Podbeskidzie Bielsko-Biała:
Merda (46' Michałkowski) - Makuch, Jankowski, Masternak, Rączka - Pluta, Koman, Kowalczyk, Kołodziej - Podstawek, Gierczak.