Przyszedł czas na podsumowanie spotkań towarzyskich, które piłkarze chorzowskiego Ruchu rozegrali przygotowując się do rundy wiosennej. Było ich aż 14. Dwukrotnie zmierzaliśmy się z Rozwojem w Katowicach. Trzy sparingi rozegraliśmy na zielonych boiskach Turcji, podczas obozu przygotowawczego. Czterokrotnie wygrywaliśmy, pięć razy zremisowaliśmy i tyle samo razy schodziliśmy z boiska pokonani. Naszymi sparingpartnerami były drużyny z Polski, Rosji, Ukrainy oraz Austrii. Były to m.in.: GKS Katowice, Zagłębie Sosnowiec, Polonia Bytom, Raków Częstochowa, FK Ural Sverdlovskaya, Obolon Kijów, SV Ried.
Sztab szkoleniowy przetestował wielu piłkarzy, owocem czego było dołączenie do drużyny siedmiu, nowych zawodników. Dzięki temu prawie na każdą pozycję jest przynajmniej dwóch kandydatów. W klubie zrodziła się rywalizacja, co było w ostatnich czasach rzadkością. Tym samym każdy piłkarz będzie musiał pokazać się z jak najlepszej strony, aby być branym pod uwagę przy ustalaniu meczowej jedenastki.
Jedynym pewniakiem wydaje się być bramkarz Sebastian Nowak. W rundzie jesiennej rozegrał kilka bardzo dobrych spotkań. W zasadzie można powiedzieć, że był podporą drużyny. Gdy gracze z pola grali słabo, "Seba" stał na posterunku. Było tak m.in. w meczu przeciwko Zagłębiu Sosnowiec. To właśnie dzięki Nowakowi nie wracaliśmy do Chorzowa z większym bagażem starconych bramek. - Widzieliśmy dobrą piłkę, na dobrym drugoligowym poziomie. Mieliśmy przewagę i właściwie był to pojedynek moich podopiecznym z bramkarzem Ruchu - powiedział po meczu, trener sosnowiczan Krzysztof Tochel.
Wyniki mogą co prawda niepokoić, gdyż więcej było porażek niż triumfów. Trenerzy tłumaczyli to testowaniem nowych ustawień. Próbowano między innymi, aby Mariusz Śrutwa grał za dwoma napastnikami, co było całkowitą nowością. Ponadto w kilku spotkaniach zagrały rezerwy. Na każdym ze sparingów rozegranych w Polsce byli obecni kibice niebieskich. Ilość dochodziła nawet do 300 osób. Głód piłki wśród kibiców w szczególności można było odczuć podczas oficjalnej prezentacji drużyny do sezonu. Prawie 3000 sympatyków Ruchu wypełniło wówczas po brzegi halę chorzowskiego MORiSu. Niestety w ostatnich tygodniach sytuacja pogodowa sprawiła, że na pierwszy mecz ligowy przy ulicy Cichej przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.
W jakim stopniu piłkarze Ruchu wykorzystali przerwę zimową, przekonamy się dopiero 31 marca w meczu z Radomiakiem... albo w najbliższy w weekend. Istnieje szansa, aby spotkanie ze Szczakowianką zostało rozegrane w Wielki Piątek bądź w Wielką Sobotę. Ostateczna decyzja zostanie podjęta w dniu jutrzejszym.