Po tym, jak podniesiono ceny biletów otrzymaliśmy wiele wiadomości od kibiców Ruchu. W jednej z nich poproszono nas o opublikowanie fragmentów artykułu z "Dziennika", w którym to opisano, jak ważną rolę odgrywają w klubie jego sympatycy. Lektura szczególnie polecana działaczom z Chorzowa:
Niezbędne jest porozumienie trzech stron: organizacji kibicowskich, organizatorów rozgrywek oraz klubów. Wszystkie te strony są na siebie skazane, a ich udział w rozmowach powinien zagwarantować powodzenie. Tymczasem dziś wiele osób chce rozwiązywać problem kibiców... bez kibiców. We Francji kluby zostały zobligowane do pracy z kibicami dekretem premiera. Może to jest droga, którą i my powinniśmy podążyć?
W Polsce wskutek komercjalizacji piłki nożnej doszło do zerwania więzi łączących kibiców z klubami, a precyzyjniej - z właścicielami klubów. Kluby, działając jak korporacje, zapominają o inwestowaniu we własnych fanów. Dla tak funkcjonującego klubu kibic nie jest partnerem. Często zarząd ignoruje kwestie, które mogłyby związać kibiców z klubem. Chodzi np. brak poszanowania dla tradycji klubu, tak jak było w przypadku KP Legia Warszawa i wieloletnich problemów z akceptacją historycznego herbu. Jest to ogromny błąd, gdyż przy niskim poziomie sportowym ligi w Polsce, wszechobecnej korupcji, to kibice są największą wartością piłki. I nawet wydarzenia w Wilnie tego nie zmienią.
Władze klubów często nie wykorzystują sytuacji, w których mogłyby przekonać kibiców do siebie. Pozytywnym przykładem jest Olympique Marsylia - klub, który przez lata borykał się z problemem zamieszek stadionowych. Zarząd, protestując przeciw przyznaniu swoim kibicom zbyt małej puli biletów - 2 tysiące, zamiast 6 tysięcy - na prestiżowy mecz wyjazdowy z Paris Saint Germain, wystawił do gry drugą drużynę. Tym gestem zjednał sobie kibiców. I teraz trudno sobie wyobrazić, by kibice Olympique zrobili cokolwiek, co uderzy w ich klub. Co więcej, kibice uczestniczą w dystrybucji biletów na sektor zajmowany przez ultrasów, biorąc odpowiedzialność za to, co się na nim wydarzy. W zamian za to klub finansuje oprawy meczowe organizowane przez kibiców. Wszyscy mają poczucie, że grają w jednej drużynie.
źródło: Dziennik.pl